Kronika
Ogólnopolski Zlot Przodowników TK PTTK w Siedlcach

02.06.2007 - 09.06.2007

Za pomoc w organizacji i pilotowanie tras po Zaolziu podczas 46. Zlotu Przodowników Turystyki Kolarskiej w zeszłym roku członkowie Sekcji Kolarskiej naszego BŚ zostali zaproszeni do udziału w tegorocznym 47. Zlocie, który odbył się w dniach 2.6.2007 – 9.6.2007 w Siedlcach.

Z zaproszenia skorzystało nas tylko 2 – ja i Stasio Martinek i wraz z 7 uczestnikami Klubu Kolarskiego „Ondraszek” z Cieszyna zjawiliśmy się na miejscu.

Były różne wersje transportu: autokarem p. Wawrzyczka (nie odpowiadało Ondraszkowi) lub pociągiem (nie pasowało nam z BŚ). Ostatecznie przy małej ilości uczestników pojechaliśmy 2 samochodami, co okazało się trafnym rozwiązaniem - transport bagaży, wygoda, operatywność i wykorzystanie kombinowanego - autorowerowego sposobu pokonywania dłuższych tras i zwiedzenia okolicy. A było co zwiedzać! Ziemia Siedlecka i okolica (pogranicze Podlasia i Mazowsza) to tereny z bogatą – chwalebną, ale i dramatyczną historią, związaną z ciekawymi osobistościami. I tak najpierw mieliśmy okazję zwiedzić Drohiczyn i dolinę Bugu aż po Brześć nad Bugiem. Tu była granica między Polską a Wielkim Księstwem Litewskim, po rozbiorach Polski między zaborem Rosyjskim a Pruskim, w latach 1939-1941 między ZSRR a Niemcami. Dawniej najazdy Tatarów, Krzyżaków, Szwedów. Miejsce bitew Napoleońskich, Powstania Listopadowego (1831) i Styczniowego (1863).

Zwiedziliśmy miejsca, pomniki i muzea upamiętniające te wydarzenia. Tu pod Kockiem odbyła się ostatnia bitwa Kampanii Wrześniowej (gen. Kleberg 5.10.1939), walki II. Wojny Światowej, walki AK (aż do roku 1952) Miasto Sarnaki: tu udało się rozmontować i przetransportować do Wielkiej Brytanii niewypał próbnej rakiety V2, co umożliwiło skuteczną obronę Londynu. Zwiedziliśmy też słynną stadninę koni w Janowie Podlaskim, skanseny i zabytki architektury świeckiej i sakralnej. Muzeum – Dworek Reymonta w Chlewiskach, Dworek – miejsce urodzenia H. Sienkiewicza (Wola Okrzejska) i jego kopiec (Okrzeja) i wiele innych ciekawych miejsc i zabytków.

Znamiennym rysem krajobrazu były niezliczone ilości bocianów. Naprzód we wsi Stary Bubel każde gospodarstwo miało 1 – 3 bocianich gniazd! Po zauważeniu 30 przestaliśmy je liczyć...! Jeśli chodzi o stronę organizacyjno-sportową Zlotu: Zakwaterowanie w miarę dobre, standardy wg. wyboru (od pola namiotowego po 2 osobowe pokoje). Wiele imprez towarzyszących: uroczyste zagajenie z udziałem władz PTTK i oficjalnych osobistości miasta, województwa i ministerstwa. Zlot zbiegł się w czasie z obchodami 460-lecia miasta Siedlce, projekcja filmu z przebiegu poprzedniego Zlotu, uroczyste zakończenie, w tym urozmaicenie z biwakami i posiłkami w terenie. Pod względem opracowania, przygotowania tras Zlot różnił się od poprzedniego: trasy poszczególnych dni podzielone na 3 wersje wg. długości i stopnia trudności. Tereny płaskie, największy kłopot sprawiały tylko klasyczne „kocie łby” i piaszczyste ścieżki, bo asfalt pokrywał tylko główniejsze – przez to ruchliwsze drogi. Każdy uczestnik miał do dyspozycji tylko bardzo schematyczną mapkę i skromny opis trasy. Tylko nieliczne z nich pilotowali przewodnicy PTTK, co organizatorzy tłumaczyli brakiem kadr przy udziale około 380 uczestników Zlotu. Obsługa przewodników była natomiast przy zwiedzaniu Siedlec i wycieczkach autokarowych. Pod tym względem tegorocznego Zlotu nie da się porównać z poprzednim w Cieszynie, gdzie każdy uczestnik otrzymał nie tylko mapkę, ale dokładny szczegółowy – do detali i kilometrażu opracowany opis tras w formie informatora. W dodatku na każdą trasę organizatorzy postarali się o 1 do 3 przewodników – pilotów obeznanych z terenem, mogących służyć informacją praktycznie na każde pytanie. Przy czym w 46 Zlocie udział wzięło też niemało, bo 349 kolarzy.

Józek Štirba
47. Ogólnopolski Zlot Przodowników Turystyki Kolarskiej Siedlce

02.06.2007 - 09.06.2007

Jak ten czas leci... wydaje się, że dopiero co żegnaliśmy kolarzy na Zlocie w Cieszynie a tu znów się witamy z znajomymi z całej Polski. Region Podlasia stanowił dotychczas "białą plamę" na mapie moich kolarskich wypraw, a jako były komandor ciekaw byłem efektów przygotowań tego zlotu, więc wybierałem się na zlot z podwójnym zaciekawieniem. Ondraszkowa drużyna liczyła tym razem 10 osób: Janina, Justyna, Zbyszek Pawlik, Jadwiga Gracyasz, Maryla Biłko-Holisz i Piotr Holisz, Kaziu Szewczyk, Krzysztof Sumera oraz Józek Stirba i Stasiu Martynek z zaolzianskiego PTTS-u.

Siedlce przywitały nas zimnem i pochmurnym niebem, więc początkowo zrezygnowaliśmy z rozbijania namiotu i skorzystaliśmy z noclegu pod dachem (w tej samej cenie!). Baza noclegowa (kompleks szkolnych internatów z przyległą ogromna łąką) wywarła na mnie pozytywne wrażenie, gdyż dawno nie było możliwości ulokowania wszystkich pod jednym adresem. Na szczęście w dniach następnych pogoda się poprawiła i aż do końca było słonecznie i ciepło. W trakcie uroczystości otwarcia zlotu symboliczne koło rowerowe przekazałem kol.J.Głowackiemu - obecnemu komandorowi. Muszę również podkreślić, że nasz zlot w Cieszynie był nadal żywo i z nostalgią wspominany, a jako byli organizatorzy spotykaliśmy się z powszechnymi wyrazami sympatii. Każdy zlot ma jednak swoją specyfikę, więc obecni organizatorzy bardzo starali się sprostać niełatwemu zadaniu, jakie wzięli na swoje barki i właściwie każdego dnia coś ciekawego się działo. Raz była to zabawa z Dj-em, innym razem wspólne pieczenie kiełbasek, czy tez wyświetlanie filmów i przeźroczy. Wg mnie najlepszym pomysłem był wyjazd rowerzystów na dwudniowa trasę - z noclegiem poza bazą i aranżacja wieczornego spotkania przy ognisku z grupą, która wybrała się na zwiedzanie autokarem. Ciekawe było też spotkanie zatytułowane "wieczór w muzeum" czyli wieczorne zwiedzanie muzeum regionalnego, zakończonego rautem.

Podlasie to region wprost stworzony dla kolarzy - jest tu równo i płasko. Co prawda malkontenci mogą narzekać na jakość dróg ale co tam dla roweru nie ma złej drogi... W trakcie jednej z wycieczek "zaliczyliśmy" na przykład wszelkie możliwe nawierzchnie - od luźnego piasku po bruk i asfalt. Warto jednak było skręcać z głównych dróg aby skonstatować, że połowę mijanych wiosek można by żywcem przenieść do skansenu. Budownictwo drewniane jest tu bowiem nadal licznie reprezentowane i to w kresowej ozdobnej postaci. Ciekawy był np. drewniany dwór szlachecki w prywatnym skansenie w Suchej, w którym właściciel nadal mieszka. Uderza też spora ilość nowych budynków, które jednak urodą nie mogą konkurować z tymi starymi, jak również dbałość o świątynie (przeważnie starannie odnowione). Odwiedziliśmy mi.n. Drohiczyn, "Świętą Górę" - Grabarkę z prawosławnym klasztorem na szczycie i nadgraniczny Mielnik. Splendoru tej okolicy dodawał Bug - bardzo malownicza rzeka, choć ciestety mocno przez Białoruś zanieczyszczona. Byliśmy też w miejscach związanych z Reymontem (Chlewiska) czy Sienkiewiczem (Wola Okrzejska) a także na ostatnim polu bitewnym kampanii 1939 (Wola Gułowska). Niestety tydzień szybko i minął. Syci wrażeń i przejechanych przeszło 400km wracamy do domu.

Do zobaczenia na 48 Zlocie p.t.kol.- na Pomorzu!

Rechtór-Zbyś
Galeria