Kronika
Topienie Marzanny

29.03.2008

Chociaż wiosnę mamy już od kilku dni, to dopiero 29 marca żegnaliśmy zimę topiąc Marzannę. Skorzystaliśmy z zaproszenia TKK „Wandrus” i pojechaliśmy z rowerami do Żor. Było nas czworo: Wisieńka, Piotr, Zbyszek i Jarek. Pogoda nie zapowiadała żadnych niespodzianek. Było chłodno, ale nie padało. W miejscu startu na żorskim rynku spotkaliśmy się z bracią kolarską z kilku ościennych klubów. Byli tam kolarze z Jastrzębia, Tychów, Mikołowa i jeszcze innych miejscowości ze Śląska, razem pewnie ok. 50osób.

Po powitaniu bocznymi dróżkami ruszyliśmy do Gichty. Miejsce to wzięło nazwę od dawnej XIXw. Huty, po której pozostała zresztą wysoka wieża wsadowa - stojąca w samym środku lasu. Tam odbył się konkurs na najładniejszą Marzannę. Poszczególne kluby prezentowały swoje - niekiedy całkiem zmyślne Marzanny, niestety nasza żywa Marzanna – Wisia - nie chciała startować w konkursie, a szkoda może byśmy wygrali. Zwycięską Marzannę przygotował Wandrus, ale i tak wszystkie z zawołaniem - „żegnaj zimo, witaj wiosno” wylądowały w zimnej wodzie i popłynęły Gichtą. I w tym momencie zima z żalu zaczęła płakać rzewnym deszczem, który towarzyszył nam aż do zakończenia imprezy.

Zapowiadane konkursy odbyły się na stadionie MOSIRu, gdzie niebawem dojechaliśmy. Było strzelanie z pistoletu – wiatrówki oraz konkurs sprawnościowy na rowerze. Wszyscy startowali, natomiast Jarek odniósł wielki sukces - zajął drugie miejsce w strzelaniu. Nagrodą był medal oraz... wieczne pióro. Po zakończeniu rajdu pojechaliśmy na rynek, gdzie odbywał się Piknik Militarny. Można było zobaczyć sprzęt wojskowy, uzbrojenie i umundurowanie z okresu II wojny światowej – niemieckie, radzieckie i amerykańskie oraz rosyjskie i polskie – współczesne, wszystko razem w jednym miejscu dosłownie pomieszanie z poplątaniem. Zaprezentowało się również żorskie Bractwo Kurkowe, strzelając bardzo głośno ze swoich kapiszonówek. W drodze powrotnej Zbyszek pożegnał się z nami w Pawłowicach postanowił resztę drogi przebyć na dwóch kołach. Przejechaliśmy ok.25km a Zbyszek „nakręcił” prawie 60.

Pomysł interesujący – może warto zaszczepić go w naszym klubie.

Jarek
Galeria