Kronika
Jest nas troje - Bóg, Góry i Ja

02.04.2009 - 03.04.2009

Pod takim oryginalnym zawołaniem odbyła się inauguracyjna wycieczka tego sezonu. Wycieczka jeszcze nie rowerowa lecz równie ciekawa, gdyż kto z Was wie gdzie jest Groń JP II skąd wróciliśmy? Otóż w Beskidzie Małym niedaleko Wadowic znajduje się góra od zawsze zwana Magurką lub Jaworzyną (890m npm). Po 22 latach bojów w przeróżnymi komisjami miejscowi działacze doprowadzili do oficjalnej zmiany jej nazwy na cześć papieża Polaka. Stało się to 22.12.2003r lecz już w 1995r. na szczycie w pobliżu schroniska PTTK na Laskowcu stanęło niewielka kaplica-sanktuarium. Tutaj od czasu śmierci papieża w kolejne rocznice organizowane są eucharystyczne spotkania pod tym oryginalnym zawołaniem, w których biorą udział nie tylko turyści.

Tym razem nasza grupa liczyła 12 pątników, wśród których znalazło się również 7 Ondraszków. Auto późnym popołudniem zostawiliśmy w miejscowości Rzyki, skąd przeszło godzinę pięliśmy się pod górę w zupełnie zimowej scenerii. Na szczycie okazało się, że kapliczka nie pomieściła wszystkich zebranych tak, że mszy św. wysłuchaliśmy wystawieni na smagania lodowatego wichru. Po mszy zapłonęła w przygotowanej w śniegu głębokiej dziurze wielka watra i przy akompaniamencie trąbki w dal popłynęły różne religijne pieśni z "Barką" na czele... Dzięki zapobiegliwości B.Toman - szefowej naszej wyprawy, o nocleg nie musieliśmy się wcale martwić, gdyż mieliśmy go zarezerwowany w pobliskim schronisku.

Nazajutrz powitało nas ciepłe, wiosenne słońce. Można było chodzić nawet w krótkich rękawach, lecz co dziwne śnieg, którego przeszło 0,5m warstwa wszędzie zalegała wcale się nie topił. Wracając zdecydowaliśmy się dojść przez Gancarz do Andrychowa, lecz "Jędruś" miał skręcić wcześniej po samochód i podjechać po naszą grupę. Piękna pogoda i widoki nastroiły nas optymistyczne, więc raźno ruszyliśmy szlakiem miejscami brnąc w głębokim śniegu. Niestety po drodze okazało się jak silny jest instynkt stadny człowieka. Prowadzący nie wiedzieć kiedy zboczył ze szlaku, a reszta grupy poszła za nim, więc chcąc nie chcąc wszyscy razem już bez szlaku dotarliśmy do gaździny u której zostawiliśmy auto. Tak więc zakończyliśmy etap pieszy wyprawy, lecz korzystając z zaoszczędzonego czasu w drodze powrotnej zwiedziliśmy jeszcze dwa obiekty. Na przełęczy Kocierskiej odwiedziliśmy nowy kompleks hotelarsko-restauracyjny, gdzie podreperowaliśmy nadwątlone siły witalne, a następnie udało się nam jeszcze zobaczyć górę o tajemniczej nazwie "Matyska" w pobliżu Żywca. Tutaj właśnie w roku 2000 staraniem miejscowych utworzono stacje drogi krzyżowej, która kończy się na szczycie pod wielkim krzyżem. Wyszliśmy na ten szczyt, a dookolny widok z doskonale widoczną Babią Górą szczelnie otuloną śnieżną czapą był naprawdę powalający. Do Cieszyna wróciliśmy ok. 1700, a więc o bardzo dobrym czasie.

Rechtór-Zbyś
Galeria