Kronika
Prolog im. Mariana Palowskiego

19.04.2009

Wiosenne słoneczko dość mocno grzeje i zachęca do ruchu w plenerze. Dobry czas nastał dla kolarzy spod znaku Ondraszka i PTTS, gdyż to dziś właśnie, zgodnie z kalendarzem ruszamy na pierwszą rowerową wycieczkę sezonu. Dość wcześnie, bo już o 800 na rynku zjawiła się spora 21-osobowa grupa Ondraszków zdecydowanych wyruszyć na szlak. Zebranych przywitał prezes klubu Z.Pawlik oraz prezes cieszyńskiego Oddziału PTTK R.Mazur.

Pod remizą Straży Pożarnej w Czeskim Cieszynie spotkaliśmy się z kolarzami PTTSu (35 osób). W większości nie widzieliśmy się od zeszłego roku, a więc powitanie było szczególnie radosne. Obie grupy były również wizualnie łatwo zauważalne - my w nowych czerwonych kurtkach, oni w żółtych koszulkach, z odpowiednimi emblematami.

Dzisiejszy prowadzący J. Stirba wyjaśnił gdzie i po co jedziemy i całe to czerwono-żółte towarzystwo przemieściło się na cmentarz, aby w zadumie pochylić głowę nad mogiłą nieodżałowanej pamięci Mariana Palowskiego. Prezes Ondraszków przypomniał Jego sylwetkę, złożyliśmy kwiaty, zapaliliśmy znicze, a pieśń „Ojcowski dom" szczególnie zabrzmiała w tym miejscu. Danusia Palowska publicznie podziękowała wszystkim zebranym za pamięć.

Później ruszyliśmy w dalszą drogę. Jak i w roku ubiegłym zdobyliśmy nieco zasapani Ropicki kopiec i dalej bocznymi dróżkami przez Niebory, Końską, Oldrzychowice trafiliśmy do doliny Tyry. Ostatni odcinek tego etapu był nieco męczący, gdyż droga stopniowo wznosiła się pod górkę. Ale za to na samym jej końcu stała mała urocza gospódka „U Kotali”, gdzie już wiedzieli o naszym przyjeździe. Przygotowana zupka smakowała po tej przejażdżce naprawdę wybornie. I niech się Ci drogi Czytelniku nie wydaje, że przyjechaliśmy tam „na ostatnich nogach”. Byli jeszcze śmiałkowie („Gwarek” i J. Salecki), którzy wcale nie zatrzymali się na mecie i z rozpędu wyjechali jeszcze na sam szczyt Jaworowego!

Wiosenne słońce i budząca się do życia przyroda nastroiły nas optymistyczne więc szybko zawiązał się improwizowany wesoły chórek, w którym prym wiodła klubowa „Ośka”. Powrót był już indywidualny, więc w mniejszych czy większych grupkach wróciliśmy do Cieszyna przejechawszy ok. 56km. Okazało się wiec, że tegoroczny rowerowy debiut świetnie się udał i oby tak dalej.

Rechtór-Zbyś
Galeria