Kronika
Wielkie, uroczyste i niepowtarzalne otwarcie 43 sezonu

26.04.2009

No i wreszcie się doczekaliśmy!. W słoneczną niedzielę pod Florianem na rynku w Cieszynie spotkali się wszyscy dotknięci ”rowerozą”. Dla niewtajemniczonych wyjaśnię, że jest to przypadłość, która jak mam nadzieję dotknęła wszystkich Ondraszków i sympatyków tego wspaniałego klubu. Objawy są łatwe do zdiagnozowania: jak zbliża się data klubowej wyprawy, to wprost nie można w domu wysiedzieć. Teraz korzystając z pogody i wiosennego słońca zebrał się całkiem spory kolarski tłumek liczący ponad 90 osób z bliska i daleka . Ci z daleka mieli już za sobą ok. 60km (team z klubu ”Gronie” zTych). W wielkiej liczbie stawili się Ondraszki i sympatycy, przyjaciele z sekcji PTTS ”Olza” w RCZ., był również reprezentowany niezawodny ”Wiercipięta” z Jastrzebia.

Przywitaliśmy wszystkich gromkim ”Witómy Was, witómy was” i po przedstawieniu dzisiejszych atrakcji peleton ruszył w drogę. Podział na dwie grupy - zgodnie z zamiarem prowadzących Jarka i ”Ośki” nastąpił na Mnisztwie. Każda z nich pojechała inną trasą, ale ponownie spotkaliśmy się na się na ostatnim podjeździe - pod Chełm. Na górze oczekiwał już Komitet Powitalny: Maniuś S. z nieodłączną harmonia oraz nestor cieszyńskich turystów - L.Jurys. Chełm w historii Ziemi cieszyńskiej zapisał się na trwałe w związku z tym, że już przed wojna działała tutaj szkoła szybowcowa. Obecnie zostały po niej wspomnienia, a Lucjan właśnie tutaj zdobywał pierwsze szlify umiejętności lotnicze. Chętnie też opowiedział o swoich przygodach, które wysłuchaliśmy z dużym zainteresowaniem. Materialnie po szkole niewiele zostało - jedynie tablica pamiątkowa, ale widok z polany z której niegdyś startowali śmiałkowie nadal jest piękny i wprost niezapomniany.

Nadszedł czas na konkursy. Przygotowane były dwa: rowerowy tor przeszkód oraz nawijanie sznurka, oba ciekawe i warte udziału. Tor przeszkód prowadzony przez Jarka, był weryfikacją kolarskich umiejętności uczestników. Przyznam, że trasa choć krótka wcale do prostych nie należała i zwycięzcy naprawdę zasłużyli na nagrody. Konkurencja ”nawijania” dowodzona przez ”Ośkę” choć wydawała się banalnie prosta wcale taka nie była wzbudzając dużo emocji i gorący doping. Kto nie wie na czym polegała, niech zajrzy do fotoreportażu. Punktem kulminacyjnym spotkania było pasowanie na ”PRAWDZIWEGO ONDRASZKA”. Kapituła orzekła, że zgodnie z wymogami nieokreśloną ilość kilometrów na rowerze przejechali, tym samym zaszczytu mianowania mogą dostąpić poganie: Jarosław Rezmer i Andrzej Nowak.

Nastąpiła ostatnia próba polegająca na wypiciu duszkiem mikstury o dość dziwnym kolorze i smaku symbolizującej wszystko co może ich czekać na rowerowym szlaku. Kandydaci próbę znieśli dzielnie (nikt się nie przewrócił i nie zasłabł), więc można było przystąpić do ceremonii pasowania specjalną pompką przygotowaną na tę okazję przez klubowego ”Panka”. Przyrzeczenie ”...że choćby żabami prało i koło się w tył obracało będą gotowi do zdobywania z Ondraszkiem nowych przygód....” odebrał i imiona nadał niżej podpisany herszt Ondraszków. Od tej chwili Jarek to ”BYSTRY”, a Andrzej jest ”ZIOŁOWY”. Nowo mianowani zebrali serdeczne gratulacje, a gromki aplauz był podbudowany chóralnym ”Sto lat..”. Tak zakończyło się to pamiętne otwarcie i pełni pozytywnej energii wracaliśmy z mocnym postanowieniem, że znów się wkrótce zobaczymy. Przejechaliśmy ok. 30km.

Rechtór-Zbyś
Galeria