Kronika
Tatry Cz.Wierchy - Hala Kondratowa

05.09.2009 - 08.09.2009

W sobotę skoro świt, a nawet nieco wcześniej gdyż ok. 500 rano wyznaczyliśmy sobie zbiórkę. Kierownikiem wyprawy był Piotr-Śmig. Ekipa tym razem była następująca: Irena-Zośka, Irena-Irka,Wanda-Szprycha i Leszek-Rewor, Kazik-Gwarek, Basia-Apanaczi, Wisia-Ośka, Władek-Panek, Longina, Lola, Staszka z Krakowa i piszący te słowa Jarek-Bystry. W Zakopanem zostawiliśmy auta na parkingu i busem podjechaliśmy do Kuźnic. Stamtąd objuczeni plecakami i innymi pakunkami ruszyliśmy przez Kalatówki do schroniska na Hali Kondratowej (1333mnpm). Po krótkim odpoczynku i rozlokowaniu się w pokojach postanowiliśmy zrobić mały wypad - w formie rozgrzewki - na Giewont (1895mnpm). Pogoda była dobra, a po padającym wcześniej deszczu szlak był już suchy i można było bezpiecznie iść w góry. Przy końcu Doliny Kondratowej, w połowie drogi na szczyt spotkaliśmy jednego z mieszkańców tych terenów – niedźwiedzia, który zajadał się borówkami i w ogóle nie zwracał na nas uwagi. Giewont niebawem został zdobyty, lecz na szczycie powitały nas chmury. W drodze powrotnej misiek był już bliżej szlaku i podobno nawet kogoś wcześniej pogonił.

Na niedzielę mieliśmy ambitniejsze plany - przejście Czerwonych Wierchów aż do Doliny Kościeliskiej i powrót z Kuźnic do schroniska (wyprawa na ok. 11.godzin). Czerwone Wierchy leżą powyżej Giewontu. Na trasie były: Kondracka Kopa (2005mnpm), Małołączniak (2096mnpm), Krzesanica (2122mnpm) i Ciemniak (2096mnpm), a więc same dwutysięczniki. Pogoda była w kratkę na przemian słońce, deszcz, chmury, śnieg, a więc dopadły nas wszelkie możliwe jej konfiguracje. Przy zejściu z Ciemniaka spotkaliśmy tym razem stado kozic. Droga powrotna z Kuźnic była nam już znana, lecz znacznie przyjemniejsza, szliśmy przecież bez ciężkiego bagażu.

W poniedziałek postanowiliśmy zaatakować Kasprowy Wierch (1987mnpm). W tym celu rano zeszliśmy do Kuźnic do kolejki. Widok roztaczający się z okien wagonika był wspaniały do momentu, gdy wjechaliśmy w mleko mgieł i chmur. Szczyt był również szczelnie zasłonięty przez chmury i planowane wyjście na Świnicę nie miało sensu. Zdobyliśmy tylko Beskid (2012mnpm) i poszliśmy się w kierunku Przełęczy pod Kondracką Kopą i Doliny Kondratowej. Szliśmy granią raz po polskiej, raz słowackiej stronie granicy, mając z lewej strony panoramę Tatr Słowackich, a z prawej Dolinę Goryczkową.

We wtorek spakowaliśmy bagaż i wróciliśmy do Kuźnic. Tu postanowiliśmy dać je do przechowalni i udać się jeszcze na krótką wycieczkę, lecz tym razem w różne strony. Irki powędrowały na Nosal; Basia, Staszka i Kazik na Gubałówkę; Władek do Zakopanego, a pozostała szóstka na Halę Gąsienicową do schroniska Murowaniec. Mogliśmy za to z innej perspektywy podziwiać Giewont, Kasprowy Wierch oraz całą Orlą Perć. Wieczorem, bez większych przygód, wróciliśmy do Cieszyna. Było fajnie, lecz w przyszłym roku wybierzemy się może w Tatry Słowackie?

Jarek-Bystry
Galeria