Kronika
Wigilijka z Ondraszkiem

19.12.2009

Jest taki dzień jedyny w swoim rodzaju kiedy wszyscy wszystkim ślą życzenia i przebaczają nieporozumienia. Jaki to czas? Czas świąt Bożego Narodzenia! Tradycyjnie Ondraszki też spotkały się w tym celu w znanej już nam „Karczmie u Źródełka” w Zamarskach. Mistrzem ceremonii też już tradycyjnie była nasza klubowa „Apanaczi” - Basia Toman, która postarała się aby spotkanie miało uroczystą i niepowtarzalną oprawę.

W tym celu zorganizowała chórek w składzie: Ania i Krzysztof Ochmanowie; zespół muzyczny pod batutą - a raczej gitarą - Genka Klapucha, któremu dzielnie sekundował nasz „Grajek” Maniuś Ściskała. Wszyscy otrzymali okazjonalne śpiewniki z uroczymi kolędami. Był również obecny Gość Specjalny p. Janusz Szczotka, który zabrał nas w bardzo ciekawą multimedialnie ilustrowaną podróż do Ziemi Świętej, a także szef koła Przewodników PTTK kol. Rysiek Syrokosz.

Zaskoczyła wszystkich obecność harcerzy z Hufca Ziemi Cieszyńskiej, którzy przybyli do nas z niecodzienna misją. Przynieśli nam bowiem „Światełko betlejemskie”. Wedle wyjaśnień dh. Danusi Huczała płomyczek został zabrany z Betlejem przez austriackich skautów i rozesłany po całej Europie. Nasi harcerze odebrali go ze Słowacji i podzielili się nim również z Ondraszkiem. Światełko odebrałem z mocnym postanowieniem, że przechowamy go co najmniej do świąt. Obecnie (a piszę tą relację dnia 08.01.2010r) mogę powiedzieć, że postanowienie zostało zrealizowane z nawiązką gdyż definitywnie zgasło w przeddzień święta Trzech Króli. Choć... był też i nerwowy moment, kiedy płomyczek przy przenoszeniu na następną świecę zawisł tylko na końcu patyczka. Uff.. ale się udało i nie zgasł!

A ponadto był również tradycyjny opłatek oraz nawzajem składane serdeczne życzenia. Wzruszające życzenia dla solenizantów poparte zostały pięknymi prezentami. Dokładnie w tym dniu urodziny obchodził piszący te słowa, a i „Niezłomny” Józek Lincer miał tą samą okazję do świętowania. Józek otrzymał wspaniały fotoalbum ze sobą w roli głównej a ja... zaramowaną okładkę czasopisma „Rowertour” na której była moja podobizna jak taplałem się wraz z rowerem w Olzie.

Należy wspomnieć, że jedzonko było również prawdziwie wigilijne: tradycyjna ryba z sałatką. Podsumowując należy stwierdzić, że to spotkanie było bardzo udane, wiec w imieniu uczestników nisko kłaniam się głównemu organizatorowi biesiady. Jedynym małym zgrzytem w tej laurce jest wybór miejsca. Niby było fajne, ale jednak nie przewidzieliśmy, że chyba wszyscy w Zamarskach umówili się, że spotkają się tej gospodzie w tym czasie co i nasza wigilijka. A jako, że nie siedzieli wyłącznie przy herbacie momentami było nieco za głośno. No cóż, nazwa „karczma U Źródełka” jednak zobowiązuje i jest jak najbardziej na miejscu.

Rechtór-Zbyś