Kronika
X Rajd do źródła Olzy

26.06.2010

Wczesny ranek w Cieszynie bynajmniej nie zachęcał do podróżowania, a tym bardziej do źródła Olzy. Niebo szczelnie zasłonięte chmurami i drobny deszczyk nie wróżył niczego dobrego. Rowery jednak wpakowałem na auto, nieco później także naszego "Rozstrzapka" i szybko pomknęliśmy do Jabłonkowa. W Jabłonkowie byłem niepomiernie zdziwiony, gdyż w Lasku Miejskim zebrała się już spora 60-osobowa grupa rowerzystów z obu stron Olzy, którzy nie bacząc na pogodę postanowili wyruszyć na rajdową trasę. I dobrze zrobili, bo z pogodą później, to było już tylko lepiej.

Po załatwieniu formalności, obdzieleniu dzieci reklamówkami z upominkami i udzieleniu kilku wywiadów do "Głosu Ludu" wyruszyliśmy na trasę pilotowani przez miejscową Straż Miejską. Przez Piosek dotarliśmy do znanego nam mostku gospodarczego w Bukowcu, gdzie przekroczyliśmy granicę. Wąską asfaltową drogą wspaniale meandrującą w towarzystwie płynącej obok rzeczki Olzy dojeżdżamy do Istebnej, skąd dalej do schroniska Zaolzianka. Nasza droga stopniowo się podnosiła. Najpierw gubimy asfalt, a nieco wyżej też i utwardzone podłoże, gdyż tą drogę najczęściej wykorzystuje się do zwózki drzewa. Mozolnie, brnąc w błocie docieramy do miejsca, gdzie rowery trzeba zostawić i dalej można już tylko na piechotę.

Namokłe podłoże gruntowej drogi oblepia nasze buty lecz w końcu "ubabrani jak nieboski stworzynia"* dochodzimy do słynnego "ciurczka"*, z którego rozpoczyna swój bieg Olza. Rozpościerający się wspaniały widok rekompensuje nasze trudy. Okoliczny krajobraz też sporo się zmienił: pobojowisko przewróconych drzew zastąpiły teraz dość wysokie olsze, a pnie też zarastają krzakami.

"Dobry duch" tego miejsca czyli Władek Kristen z PZKO zdradził, że są gotowe plany rewitalizacji i obecny widok okolicy źródełka niebawem całkowicie stanie się nieaktualny. Oby miał racje... Hymn Ziemi Cieszyńskiej jaki tutaj zaśpiewaliśmy zabrzmiał zupełnie inaczej niż gdziekolwiek indziej... Droga powrotna była przyjemna, bo pomknęliśmy cały czas w dół hamując dopiero na mecie - w "Barze nad Olzą".

Wszyscy w mig ustawili się do długiej kolejki do pachnącego grilowanymi kiełbaskami rusztu. Tutaj najważniejszą osobą był nasz "Śmig", który wraz z "Rozstrzapkiem" sprawiedliwie dzielili jadło i napoje. Na metę przybyła również p. Teresa Łaszewska sekretarz gminy Istebna, która przyniosła piękny puchar dla najliczniejszej grupy zorganizowanej oraz mapy turystyczne dla każdego uczestnika wyprawy, ufundowane przez UG Istebna.

Puchar trafił do naszego klubu, gdyż przyjechaliśmy na rajd w 14-osobowym składzie. Należy jednak dodać, że partnerska organizacja Polaków na Zaolziu - Polskie Towarzystwo Turystyczno Sportowe "Beskid Śląski" była nie mniej liczna, bo 13 osobowa. Tak więc wygraliśmy przy przewadze tylko jednej osoby!

Najmłodszym uczestnikiem który przejechał samodzielnie trasę był 6-letni Piotrek Štirba z Czeskiego Cieszyna, natomiast seniorem rajdu był 80-letni p. Hubert Piszkiewicz również z Czeskiego Cieszyna. I oni otrzymali puchary ufundowane przez PTTS.

Z okazji jubileuszu 1200-lecia założenia miasta rozegraliśmy też quiz turystyczny z wiedzy o historii Cieszyna. Nagrody przygotowane przez UM Cieszyn, po ostrej rywalizacji zgarnęli: Józef Stirba, Dariusz Pawlik, Józef Salecki, Joanna Zmarzły i Stanisław Kędzior.

Z kronikarskiego obowiązku dodam, że z rąk Władka Kristena otrzymałem również piękną książkę - słownik gwary cieszyńskiej z okolicznościowym wpisem oraz dyplom. I tak nasze jubileuszowe spotkanie się zakończyło, bo każdy wracał już indywidualnie. Dla nas oznaczało to pokonanie tej samej trasy lecz w odwrotną stronę. Razem przejechaliśmy 40km i trzeba podkreślić, że przy wspaniałej pogodzie!


* zwrot gwarowy: kto nie wie o co chodzi - zapraszam do przestudiowania słownika o którym piszę w tekście.

Rechtór-Zbyś
Galeria