Kronika
Ziemia Cieszyńska znana i nieznana „Cieszyn - od prehistorii do współczesności”

02.10.2010

Realizując propozycję złożoną w ubiegłym roku w UM dotyczącą działań klubu w ramach obchodów jubileuszu 1200-lecia założenia miasta Cieszyna, program tej wyprawy zakładał rowerowe zwiedzanie miasta. Po całym tygodniu deszczowej pogody słoneczna sobota była dla mnie - organizatora wycieczki - jak plaster miodu na serce. Tradycyjnie spotkaliśmy się na rynku, gdzie na początku przedstawiłem zebranym historię powstania miejskiego hymnu, co dobitnie poparłem takim efektem akustycznym, aż pouciekały przestraszone gołębie. Opisałem też dzieje samego placu oraz co ciekawszych budynków wokoło.

Niezwłocznie nasz 20-osobowy peletonik przemieścił się na graniczny most Przyjaźni. Most ma długą i piękną historię, a dodatkowo jeszcze nowy kostium po ostatnio przeprowadzonej rewitalizacji. Co prawda w czasie ostatniej wojny był dość często wysadzany i budowany od nowa, lecz godny odnotowania jest fakt, że dokładnie 72 lata temu 02.10.1938r. tutaj w wyniku przyjętego przez Czechów ultimatum władze polskie przejęły Zaolzie. Z kolei w dzielnicy Konteszyniec przekazałem garść informacji o obozie jenieckim Stalag VIIIb, który tutaj funkcjonował w czasie ostatniej wojny.

Aby sięgnąć do prehistorii umówiłem spotkanie z przewodnikiem, który miał nas oprowadzić śladami dawnych Słowian czyli po zrekonstruowanym grodzisku w Podoborze. W grodzisku oryginalne były tylko obwałowania, jednak pani przewodnik dość sugestywnie wprowadziła nas w klimat epoki, przedstawiając przedmioty codziennego użytku oraz sposoby jakimi sobie radzili nasi pra-przodkowie aby przeżyć. Należy dodać, że prace wykopaliskowe nadal trwają i pewnie nasza wiedza będzie w przyszłości jeszcze bogatsza.

Kolejny przystanek wyprawy to dworzec kolejowy w Czeskim Cieszynie. Historia kolei sięga poł. XIX w. z czego podróżni w większości nie zdają sobie sprawy. Szkoda tylko, że po polskiej stronie kolej najlepsze lata ma już za sobą. Następnie przejechaliśmy spacerkiem przez Cieszyńska Wenecję śladem miejskich umocnień i jadąc dalej wzdłuż Olzy trafiliśmy do niedawno oddanego do użytku budynku sztucznego lodowiska. W tej przemysłowej dzielnicy miasta zachowała się też dawna zajezdnia tramwajowa, jako jedyny materialny ślad po tej najkrótszej w CK Monarchii linii tramwajowej. Stąd udaliśmy się do dzielnicy Boguszowice, aby zgłębić tajniki mostu – estakady przejścia granicznego oraz żelbetowego bunkra - reliktu linii obronnej „Cieszyn” z 1939r.

Kolejny przystanek nastąpił przy kościele św. Jerzego. Na przykościelnym cmentarzu istnieje grób Franciszka Śniegonia jedynego cieszyńskiego biskupa, związanego z historią Generalnego Wikariatu. W trakcie wycieczki nie mogło zabraknąć informacji o cieszyńskich Żydach, więc udaliśmy się wspólnie w górę ul. Hażlaskiej, aby zobaczyć stary cmentarz, gdzie zachowało się ok. 1,5 tyś. macew. Przejazd ul. Chopina pozwolił przekazać ciekawostki związane z budową pierwszych osiedli mieszkaniowych z „wielkiej płyty”.

Przy kapliczce skazańców pod estakadą przy ul. Sarkandra zgłębiliśmy historię miejskiego sądownictwa w dawnych wiekach, jak również i czasów współczesnych dotyczących losów słynnej fabryki narzędzi elektrycznych „CEFANA”. A jak już byliśmy w dzielnicy Bobrek odwiedziliśmy również bogatą w historię filię Uniwersytetu Śląskiego. Kolejny, dłuższy przystanek nastąpił przy kościele ewangelickim, gdzie oczekiwali na nas „Szeryfowa” i „Szeryf” czyli Emilia i Władek Sosnowie. Przed laty założyli i prowadzili klub „Ondraszek”, lecz i obecnie nadal są bardzo aktywni w cieszyńskim oddziale Polskiego Towarzystwa Ewangelickiego. Władek przekazał bardzo bogatą i obfitą w dramatyczne wydarzenia historię ewangelików na Śląsku Cieszyńskim, oprowadził po kościele, i przedstawił też m.in. sylwetkę wielce zasłużonego ks. Trzanowskiego, a ja z kolei poparłem wykład prezentacją jego kancjonału.

Wyprawa ostatecznie zakończyła się w Parku Pokoju, gdzie zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie z cesarzem Józefem II i udaliśmy się na zasłużoną kawę do pałacowej stajni, o pardon, do „Cafe Muzeum”. Razem przejechaliśmy coś ok. 30km i mam nadzieję, że Ci którzy wzięli udział w wyprawie w celu pogłębienia swej wiedzy o Cieszynie nie byli zawiedzeni.

Rechtór-Zbyś
Galeria