Kronika
"Nowy Rok na kole"

01.01.2010

Czy kiedyś Ondraszki myślały, żeby zimą jeździć na rowerach? A Nowy Rok na dwóch kółkach - to przecież głupota! Ale to się zmienia. Powoli niepisaną tradycją Ondraszka staje się przejechanie trasy w Nowy Rok. Przez dwa poprzednie lata jeździłem sam. W tym roku wybraliśmy się w trójkę: Wisia, Śmig i ja, na przejażdżkę przez Puńców, Dzięgielów, Leszną Górną i Trzyniec. Oczywiście było pamiątkowe zdjęcie pod choinką na Rynku. Na Alei Łyska wpadliśmy na pewien pomysł, a ponieważ "głupota nie zna granic",postanowiliśmy "przetransferować" go za Olzę. Zadzwoniliśmy do naszych przyjaciół z Trzyńca: Moniki i Czesława, i zaprosiliśmy Ich na Noworoczne spotkanie na granicy - czyli w Lesznej Górnej.

Monika stawiła się na rowerze (oczywiście z szampanem), a Czesław dojechał autem, ponieważ był lekko przeziębiony. Złożyliśmy sobie życzenia noworoczne, posiedzieliśmy i pogadali przez godzinę, a następnie ruszyliśmy przez Trzyniec do Cieszyna. Dowiedziałem się, że nie tylko nasza trójka była w Nowy Rok na rowerach. Również Andrzej "Ziołowy" miał pierwszy wyjazd. Chociaż nie znalazł towarzystwa, to postanowił sam odbyć wycieczkę, i zawitał do Naszego Prezesa.

Myślę, że ta niepisana tradycja znajdzie więcej zwolenników, którzy zamiast siedzieć w domach po sylwestrowej nocy, będą chcieli spędzić czas na świeżym powietrzu.

Jarek-Bystry
Galeria
"Nowy Rok na kole" - suplement

01.01.2010

I niemożliwe stało sie możliwe. Już w ubiegłym roku niepomiernie się zdziwiłem, kiedy w pierwszy dzień 2009r. zawitał do mnie Ondraszek na rowerze. A był to Jarek Rezmer-Bystry jak zapisałem dużymi literami w kronice. Tymczasem w pierwszy dzień 2010r. do "dziupli na Borsuczej" przybył na rowerze Andrzej Nowak - Ziołowy, a w dniu nastepnym Rafał Kolek. I do tego, jak widać z powyższej korespondencji te noworoczne przejażdzki przybrały prawie rozmiar epidemii, a więc może w przyszłym roku po prostu otworzymy sezon kolarski już dnia 1 stycznia!

Rechtór-Zbyś