Kronika
Topienie Marzanny na Gichcie - Żory 2010

27.03.2010

Tradycyjnie na powitanie wiosny wybraliśmy się do Żor na topienie Marzanny. Chociaż wiosna rozpoczęła się 21.03 to organizatorzy ustalili termin rajdu na 27.03. Pogoda nam dopisała. Było chłodno, lecz były dłuższe okresy słonecznej pogody. Z "Ondraszka" dotarło nas różnymi sposobami 12 osób: Andrzej "Ziołowy", Andrzej Warpechowski, Stasiu Pawlik, Leszek Szurman, Kazik "Gwarek", Henio Moskała, Piotr "Śmig", Beata "Szykowno", Krysia "Kryska", Wisia "Ośka", Michał Gracyasz i niżej podpisany Jarek "Bystry".

Na żorskim rynku natrafiliśmy po raz kolejny na piknik militarny. Można było popróbować żołnierskiej grochówki, pooglądać zabytkowe i współczesne pojazdy wojskowe oraz uzbrojenie, a niektórzy sprawdzali, czy ich głowy dorosły już do wojskowych czapek. Przed oficjalnym powitaniem uczestników można było pooglądać kukły przygotowane do spalenia na mecie. Chociaż byliśmy już trzeci raz w Żorach, to pierwszy raz mieliśmy również swoją Marzannę.

Trasa była podobna do poprzednich rajdów, chociaż za każdym razem na Gichtę docieraliśmy inną drogą. Nowością było to, że Marzanny mieliśmy spalić dopiero na mecie, w Ośrodku Edukacji Przyrodniczej. Na mecie każdy dostał kiełbaskę oraz miał możliwość wzięcia udziału w konkursie strzeleckim. Szanowne jury dokonało oceny kukieł i wybrało trzy najładniejsze. Pierwsze miejsce zajęła "Miss Wandrusa", a drugą lokatę uzyskała cieszynianka "Ondraszka", której matką chrzestną była "Kryska".

W konkurencji strzeleckiej oprócz panów startowały również panie. Panowie tym razem nie mogli pochwalić się miejscem na podium, ale na pociechę dla siebie mogą powiedzieć, że panie strzelały "Panu Bogu w okno", gdyż po każdej z naszych zawodniczek tarcza pozostawała nietknięta. W uroczystym pochodzie przeszliśmy z naszymi Marzannami nad brzeg stawu, gdzie zostały spalone.

Po mile spędzonym dniu, w dobrych humorach udaliśmy się w drogę powrotną.

Jarek-Bystry
Galeria