Kronika
KL Oświęcim–Brzezinka drugie podejście

07.08.2011

Realizując klubowy kalendarz wspaniałych pomysłów w ten wyśmienity słoneczny i ciepły dzień spotkaliśmy się przy dworcu kolejowym w Bielsku-Białej, aby wziąć udział w wyprawie przygotowanej i opracowanej przez W. Nowaka - Ondraszka mieszkającego w Bielsku. Ponieważ tory kolejowe w stronę Bielska już dawno pokryły się rdzą znalezienie się na miejscu startu tej wycieczki już stanowiło pewien problem - jak tam dojechać? Generalnie są dwa sposoby: tradycyjnie – rowerem, z tego sposobu skorzystał Piotrek Hamera, lub wygodnie lecz mało atrakcyjnie – samochodem. To drugie rozwiązanie wybrali: Ośka, Rozstrzapek, Bystry, Panek, Proszęjaciebie i niżej podpisany Rechtór.

Prowadzący już na nas czekał. Na wstępie rozdał uczestnikom aktualne promocyjne mapy terenu i ruszyliśmy w drogę. Trasa prowadziła przez Hałcnów, Kozy, Kęty i następnie wzdłuż rzeki Soły do Rajska i Oświęcimia. Próbowaliśmy zlokalizować w terenie ścieżkę rowerową Kęty - Oświęcim widoczną na mapie, lecz w terenie jej nie znaleźliśmy i musieliśmy skorzystać z drogi głównej o sporym natężeniu ruchu. Słońce niemiłosiernie piekło, więc było też kilka przystanków przy wodopoju.

Przed bramą obozu koncentracyjnego Auschwitz spotkaliśmy całe kłębowisko ludzi gadających różnymi językami i pełny parking samochodów z różnych regionów Europy. Okazało się, że obóz zwiedza się wyłącznie z przewodnikiem, w związku z czym wejścia są na określoną godzinę. W tej sytuacji zrezygnowaliśmy ze zwiedzania tego obozu (choć ja wkradłem się bocznym wejściem i przez dłuższą chwilę dołączyłem się do jakiejś grupy), ostatecznie jednak pojechaliśmy do pobliskiej Brzezinki (Birkenau), gdzie nie było takich problemów z wejściem.

Teren obozu z zachowanymi barakami i drutami kolczastymi mimo, że brak tu spektakularnych wystaw również robił duże wrażenie. Spotkaliśmy tutaj kompanię honorową izraelskiej armii z rozwiniętymi sztandarami, która złożyła kwiaty na torowisku rampy wyładunkowej, a także sporą grupę izraelskiej młodzieży owiniętej w flagi z gwiazdą Dawida składającą kwiaty przed Pomnikiem Narodów. Niemcy zacierając ślady budynki krematoriów wysadzili w powietrze, lecz zachowane ruiny nadal robią posępne wrażenie choć jednak nie dają wyobrażenia dantejskich scen jakie się w tych miejscach rozgrywały. Zginęły tu przecież miliony ludzi!

Po zakończeniu zwiedzania podzieliliśmy się na dwie grupy. Piotrek i ja pojechaliśmy do Bielska na rowerach przez Brzeszcze, Dankowice i Czechowice, a reszta towarzystwa wsiadła do pociągu i podwiozła się do Czechowic, skąd też wróciła na rowerach do miejsca startu. W Bielsku dołączyłem do grupy samochodowej, a Piotrek konsekwentnie kontynuował swoją rowerową podróż aż do Cieszyna zaliczając przeszło 100km, natomiast na moim liczniku wystukało aż 83km, które pokonaliśmy w tym niemiłosiernym upale, więc do domu wróciłem lekko wykończony.

Rechtór-Zbyś
Galeria