Kronika
Zakończenie 45. sezonu turystycznego Ondraszka

16.10.2011

„Finis koronat opus” czyli koniec wieńczy dzieło chciałoby się rzec w ten piękny, słoneczny lecz zimny niedzielny poranek. Na cieszyńskim rynku spotkała się spora gromadka Ondraszków, Beskidzioków oraz sympatyków roweru, aby wspólnie godnie zakończyć jubileuszowy sezon, który kilka miesięcy temu rozpoczęliśmy. Pogoda sprzyjała naszym zamiarom, choć rano na trawie skrzył się przymrozek, wiec było się trzeba dobrze ubrać. Prowadzący – Ośka i Bystry – przygotowali trasę, która z racji pokonanych przewyższeń miała się okazać sprawdzianem nabytej w sezonie kondycji.

Długim peletonikiem wyjechaliśmy z Cieszyna ul. Frysztacką w stronę Marklowic, następnie nieco klucząc dojechaliśmy do Brzezówki, skąd przez Hażlach pojechaliśmy w kierunku Rudowa. Tutaj czekał nas bardzo „wyrypiasty” odcinek drogi - ulicą Spółdzielczą w kierunku Zamarsk. Sprawdzian kondycyjny wszyscy przeszli pozytywnie, co prawda niektórzy piechotą. Dalej to była już fraszka - w dół ul. Zamarską. Koło kościoła ewangelickiego w Zamarskach podziwialiśmy świetną panoramę Cieszyna wspaniale się prezentującą na tle koronki szczytów morawsko-śląskich Beskidów.

Po ok. 20km dojechaliśmy do naszej mety, czyli tajemniczego miejsca gdzie są rozgrywane współczesne „paintballowe” bitwy. Akurat trafiliśmy na scenę, w której dwa zespoły ubrane w panterki i kaski naparzały się wzajemnie z dziwnych urządzeń wypluwających farbujące kulki. Całe to towarzystwo kryło się za pustymi blaszanymi beczkami, więc było słychać seryjne dudnienie kulek o blachę. Trup się nie słał, więc jakoś nie było widać efektów tej strzelaniny. Po zakończonej bitwie okazało się, że część tej ekipy to też dziewczyny. I weź się potem człowieku ożeń…

Szczęśliwie udało się nam przejść przez to pole bitwy bez strat, więc rozpoczęliśmy opodal kulinarne szaleństwo przy przygotowanym ognisku. Smakowita woń kiełbasek na pewno mile drażniła niejedno powonienie. Był czas na wspominanie przygód minionego sezonu, wymianę przeróżnych informacji i doświadczeń. Przedstawiłem też pokrótce co nam jeszcze pozostało do zrealizowania do końca tego roku oraz jakie hity przygotowaliśmy na następny – 46. sezon.

Odbyła się również zapowiedziana aukcja turystycznego wyposażenia pochodzącego z dawnych klubowych zasobów. Sporo z przygotowanych rzeczy zmieniło właściciela za przysłowiową złotówkę i myślę, że stało się to ku obopólnej radości. Na koniec Maniuś wyciągnął akordeon, więc zrobiliśmy też dobry użytek z naszych śpiewników. Tymczasem słoneczko powoli chyliło się ku zachodowi, i koło naszego ogniska stopniowo robiło się coraz więcej miejsca. Bystry zebrał jeszcze stany liczników do konkursu na długodystansowca i tak oficjalnie zakończył się bogaty i udany jubileuszowy tegoroczny sezon kolarski. Z nadzieją oczekujemy na następny.

Rechtór-Zbyś
Galeria