Kronika
Tatry Słowackie

02.09.2010 - 06.09.2010

Minął rok i znów trzeba było przygotować sprzęt w góry. Tym razem jedziemy w Tatry, ale z drugiej strony - na Słowację. O 600 rano bus kierowany przez Piotra zabrał nas, czyli: Wandę i Leszka, Zośkę i Irkę, Krysię, Wisię i Jarka oraz Stasia Pawlika (nie-Ondraszka) w podróż do Starego Smokowca. Jest to część miasta Wysokie Tatry, w którego skład wchodzi 13 miejscowości, między innymi Poprad, Stary, Nowy, Górny, Dolny Smokowiec, Tatrzańska Łomnica i inne. Drugie auto, którym kierował Kazik, wiozło Basię, Andrzeja "Skrybę" i Mariana Ustrzyckiego.

Po drodze widzieliśmy już ośnieżone szczyty, które zapowiadały, że wędrówki mogą być ciężkie. Droga minęła nam szybko i bez większych perypetii. Po przyjeździe na kwaterę, którą był cały dom przeznaczony do naszej dyspozycji, i rozpakowaniu się, nastąpiła krótka narada. Jedziemy do Tatrzańskiej Łomnicy i tam "zrobimy" jakąś krótką trasę. Całe Wysokie Tatry można przejechać "elektriczką" tramwajo-pociągiem, który kursuje po dwóch trasach i łączy wszystkie miejscowości Wysokich Tatr. Jedna linia prowadzi z Popradu przez Stary Smokowiec do Szczyrbskiego Jeziora, a druga, również do Szczyrbskiego Jeziora, ale z Tatrzańskiej Łomnicy przez Stary Smokowiec.

Z Tatrzańskiej Łomnicy ruszyliśmy niebieskim szlakiem (ok. 3 godz.) w kierunku malowniczych wodospadów na potoku Zimna Woda(Studeny Potok)przy Schronisku Reinera. Była to dosyć mocna zaprawa na początek naszego pobytu w górach. Powrotna droga to był "pikuś" - dobrze utrzymana utwardzona droga do Siodełka(Hrebienok), a później asfaltem do Starego Smokowca. Tam stanęliśmy przed wyborem: czekać ok. 1 godz. na połączenie do Dolnego Smokowca, lub 3,5 km spacerkie, z górki, ścieżką wzdłuż głównej drogi. Niektórzy z nas postanowili drogę z Siodełka skrócić sobie zjazdem na "kolebeżce" (hulajnodze). Wieczorem była odprawa przed następnym dniem oraz śpiewy przy gitarze i harmonijkach.

Piątek nie potrafił się zdecydować, jaką pogodą nas uraczyć - trochę słońca, trochę chmur. Znów jedziemy do Tatrzańskiej Łomnicy, aby wyjechać na Łomnicę. Trasa wędrówki prowadzi do Łomnickiego Schroniska (1725mnpm.), prawie cały czas pod linią kolejki linowej oraz trasą budowanej nartostrady. Od ok. 1500m zaczyna się już śnieg, ale można jeszcze w miarę bezpiecznie iść. Gromadka nasza rozciągnęła się dosyć mocno po trasie. Pierwsi na szczycie nie mieli szansy na bilety na Łomnicę, gdyż było zbyt wielu chętnych, a kolejka jakiś czas nie jeździła. Gdy my tam dotarliśmy, to czołówka była już gotowa do zejścia czerwonym szlakiem przez Schronisko Zamkowskiego i Schronisko Bilika do Starego Smokowca i na kwaterę. Nasze późniejsze wejście zaowocowało tym, że kolejka na szczyt jeździła z większą częstotliwością i był możliwy wyjazd. Skorzystali z tego Krysia, Wisia i Andrzej. Wcześniej wjechał również Stasiu Pawlik. Drogę powrotną do Tatrzańskiej Łomnicy odbyliśmy wszyscy czworo w kolejce gondolowej.

Sobota była podobna do piątku, jeśli chodzi o pogodę. Więc ja nie byłem przekonany, aby jechać z całą grupą do Popradskiego Jeziora i próbować wejścia na Rysy, tym bardziej, że poprzedniej nocy padał śnieg w górnych partiach i mogło być zagrożenie lawinowe. Rozstaliśmy się z grupą w S.S.i "lanovka" (naziemna kolejka linowa) wwiozła naszą trójkę: Krysię, Wisię i mnie, na Hrebienok. Stamtąd czerwonym szlakiem "Tatrzańską Magistralą" poszliśmy do Schroniska Zamkowskiego. Po drodze, oprócz wspaniałych widoków, mogliśmy zobaczyć prawdziwego górskiego tragarza, dostarczającego zaopatrzenie do schroniska. Na pewno nie niósł takiego jak rekordzista (205kg), ale jego bagaż był i tak imponujący.

Jarek "Bystry"
Galeria