Kronika
W Karkonosze ze "Ślimokami"

15.07.2011 - 17.07.2011

Chociaż lato nie jest sezonem ogórkowym dla rowerzystów, to grupka "Ondraszków" postanowiła wykorzystać lukę w klubowym kalendarzu i pojechać na wycieczkę w Karpaty z goleszowskimi Ślimokami. Ślimoki czy ślimaki, to w niczym nie przypominają tych sympatycznych mięczaków. W Cieszynie, w miejscu zbiórki, oprócz Maryli "Roztrzapka", Wisi "Ośki" i mnie, znaleźli się rownież Andrzej "Maratończyk" i Lola Tomica. Trzeba dodać, że pogoda po nocnych opadach postanowiła się poprawić i przez całą wycieczkę było słonecznie.

Pierwszy etap prowadził do Jawora, do kościoła pokoju. Jest to wspaniały obiekt sakralny, zbudowany z drewna przez ewangielików, ponad 350 lat temu. Wbrew powszechnemu przekonaniu o surowości wystroju kościołów ewangielickich, ten obiekt - podobnie jak kościół pokoju w Świdnicy - zachwyca bogactwem wystroju. Następnie pojechaliśmy do Bolkowa zwiedzić ruiny zamku. Niespodziewanie w podziemiach pojawiły się jakieś dziwne człekokształtne istoty, które przypominały niektórych z uczestników wycieczki. Po opuszczeniu Bolkowa pojechaliśmy do Jeleniej Góry - Cieplic. Było tam bardzo ciekawe muzeum przyrodnicze, które zwiedziła część wycieczki. My zaś mieliśmy okazję zwiedzić je następnego dnia. Z Cieplic pojechaliśmy na kwaterę do Jagniątkowa. Niektórzy planowali jeszcze wypad po kolacji do zamku Chojnik.

Sobota była drugim dniem wycieczki. Plan był bardzo napięty. Zaraz po śniadaniu był wyjazd do Karpacza, a tam kolejką na Kopę. Stamtąd przejście na Śnieżke, a następnie dla chętnych było przejście szlakiem przez Akademicką Strzechę i Samotnię do Świątyni Wang. Mniej ambitni mogli zjechać kolejką do Karpacza. Pogoda była wspaniała szczególnie, że już schodziliśmy w dół. Mniej szczęśliwi byli uczestnicy biegu z Karpacza na Śnieżkę (ok. 18km). W drodze powrotnej do Jagniątkowa zwiedziliśmy muzeum w Cieplicach - po naszej wizycie przybył jeden eksponat pośród uli.

W niedzielę pojechaliśmy przez Szklarską Porębę do Harrachova pod jedną z największych skoczni narciarskich. Przyszli zawodnicy byli bardzo zainteresowani skocznią i jej otoczeniem. Część ekipy wysiadła wcześniej, chcąc zaliczyć Szrenicę. Z Harrachova podjechaliśmy do Doliny Kamieńczyka, aby tam nieco "rozprostować" nogi. Grupy spotkały się później na dworcu autobusowym w Szklarskiej Porębie i ruszyliśmy w drogę powrotną do domu. W planie był jeszcze kościół pokoju w Świdnicy. To trzeba zobaczyć!!!

Późnym wieczorem dojechaliśmy do Cieszyna a Ślimoki pojechały do Goleszowa. Czekamy teraz na wyjazd w Bieszczady.

Jarek "Bystry"
Galeria