Kronika
Prolog kolarski "Memoriał im. M. Palowskiego"

14.04.2012

Choć za oknem zimno i pochmurno czyli pogoda niezbyt zachęcająca do kolarskich wyczynów, na rynku stawiło się aż 22 członków klubu oraz sympatyków aby uczestniczyć w tej wyjątkowej kolarskiej wyprawie. Przed nami stałe punkty programu: spotkanie z beskidziokami, wspólny przejazd na mogiłę śp. Mariana Palowskiego na cmentarzu w Czeskim Cieszynie i dalej do doliny Tyry, gdzie w restauracji „U Kotali” wyznaczono metę.

Przed remizą straży pożarnej w Czeskim Cieszynie spotkaliśmy się z rowerowymi przyjaciółmi zza Olzy. Przybyła również Danusia Palowska oraz Józek Gociek - organizator dzisiejszej wyprawy. Po serdecznych powitaniach w długim około 40-odobowym korowodzie wspólnie udaliśmy się na cmentarz komunalny. Tutaj oczekiwał nas już serdeczny kolega śp. Mariana, który specjalnie przyjechał na rowerze z Albrechcic, aby podzielić się wspomnieniami wspólnych wycieczek oraz swojego ostatniego spotkania z Marianem. Spotkanie to miało wyjątkowe znaczenie, gdyż odbyło się dosłownie kilka godzin przed Jego śmiercią. Złożyliśmy kwiaty, zapaliliśmy znicze i w zadumie pochyliliśmy się nad mogiłą wspominając Jego rozliczne zainteresowania i to nie tylko rowerowe. Zaśpiewaliśmy hymn Ziemi Cieszyńskiej „Płyniesz Olzo…”, oraz PTTS-u „Szumi jawor…”. Jako, że śp. Marian był wesołym człowiekiem zanuciliśmy też piosnkę czeskich przedszkolaków, którą przy każdej okazji śpiewał. W tym momencie miałem wrażenie, że chmury jakby się trochę rozstąpiły…

Kontynuując wycieczkę obrzeżami miasta dojechaliśmy do Sibicy poznając po drodze zupełnie nieznane ścieżki i dalej przez Ropicę, Końskie, Oldrzychowice udaliśmy się w kierunku Tyry. Trzeba przyznać, że mocno pokręcona trasa i pagórkowaty teren przyczynił się do podziału naszego peletonu na coraz to mniejsze grupki, a i tak nie wszyscy na metę dotarli. No cóż, nie od dziś wiadomo, że na początku sezonu wszystkie górki są za strome, a dodatkowo nisko wiszące chmury zasłaniające szczyty gróni też nie wróżyły nic dobrego. Jednak ci którzy dojechali w ramach górskiej premii w pełni mogli się relaksować przygotowanym posiłkiem oraz podzielić się planami na nadchodzący rowerowy sezon.

Powrót nastąpił już indywidualnie i nasza kilkuosobowa grupka przez Trzyniec i Puńców dotarła do Cieszyna. Po drodze, jadąc wzdłuż rzeki mogliśmy podziwiać efekty rewitalizacji cieszyńskiego terenu rekreacyjnego nad Olzą oraz nowo powstałą pieszo-rowerową kładkę nad rzeką.

Łącznie przejechałem 25km i dodatkowo powiem, że jednak nie padało!

Rechtór-Zbyś
Galeria