Kronika
52. Zlot Przodowników Turystyki Kolarskiej PTTK Łódź

02.06.2012 - 09.06.2012

Zloty przodownickie od dawna są jednym z najbardziej popularnych spotkań działaczy turystyki kolarskiej spod znaku PTTK. Polskie zloty kolarskie są zawsze wyczekiwane i później wspominane przez wszystkich sympatyków. Świadczy o tym choćby stale rosnąca liczba uczestników, która od czasu naszego zlotu w 2006 roku w Cieszynie prawie zdążyła się podwoić, a w Cesarce było nas przeszło już 400. Po przeróżnych perturbacjach organizacji podjął się tym razem Łódzki Klub Kolarski im. H. Ginteraa. Na marginesie dodam, iż w tych stronach byliśmy już na zlotach dwukrotnie: po raz pierwszy w 1976 roku w Pabianicach, i następnie w 1994 roku w Wiśniowej Górze.

Mocną reprezentację wystawili tym razem Beskidziocy z PTTSu (6 osób), a także przyjaciele z Ukrainy (21 rowerzystów), u których niedawno gościliśmy. Ondraszków również było niemało – łącznie 16, choć przyjechaliśmy w różnych terminach. Nie byliśmy jednak najliczniejszą reprezentacją, gdyż dużo więcej było choćby „Wandrusów” z Żor, czy „Huzów” z Gliwic.

Tajemnicza nazwa Cesarka oznaczała ośrodek wypoczynkowo-szkoleniowy z 1965r. malowniczo położony w dolinie rzeki Moszczanicy. Ośrodek ten niegdyś należał do wojewódzkiej komendy milicji, więc lata świetności już ma dawno za sobą. Jednak świetna lokalizacja nad sporymi stawami w sosnowym lesie niedaleko Strykowa rekompensowała wszelkie niedostatki wynikające z wieku ośrodka. Większość uczestników tradycyjnie wybrała miejsce pod dachem (domki oraz centralny budynek hotelowy), choć jako mieszkaniec pola namiotowego twierdzę, że własny daszek - choć namiotowy też był dobrym pomysłem.

Zlot zaczął się kilka dni wcześniej kursem na przodownika turystyki kolarskiej. Kurs pozytywnie ukończyło 14 adeptów, w tym aż dwóch Ondraszków – A. Pawlik „Alapala” oraz L. Szurman „Wędrowniczek”. Trzeba dodać, że „Alapala” choć podchodziła do egzaminu eksternistycznie zdobyła pierwszą lokatę (135 pkt. na 158 możliwych), a więc grono działaczy Ondraszka powiększyło się o wyjątkowo zdolnego przodownika.

Rowerowym wędrówkom sprzyjała pogoda, choć nie można powiedzieć, że cały czas była rewelacyjna. Zlot zaczął się przy przenikliwym zimnie - pierwszej nocy było tylko 5°C, a w dzień niewiele więcej. Na początku było też deszczowo, choć na szczęście padało tylko w nocy, tak że na trasach nie było potrzeby zakładać peleryn. Natomiast wbrew tradycjom dzień Bożego Ciała był wyjątkowo słoneczny i ciepły, co już utrzymało się do końca imprezy.

Zgodnie z planem rowerowymi peregrynacjami objęliśmy północną i wschodnią część województwa Łódzkiego, przy czym otwarcie imprezy odbyło się w centralnym punkcie Łodzi - na ulicy Piotrkowskiej. Należy wspomnieć, że zarówno samo miasto jak i okolica w której podróżowaliśmy wyjątkowo sprzyjała rowerzystom. W mieście była dostępna całkiem przyzwoita sieć rowerowych ścieżek z własną sygnalizacją, a na trasach gęsta sieć dróg i dróżek o przyzwoitej nawierzchni. Do tego ciekawe przyrodniczo i historycznie miejsca godne odwiedzin, piękne okolice Parku Krajobrazowego Wzniesienia Łódzkie wprost zachęcały do rowerowej eksploracji terenu.

Oto w skrócie wydarzenia poszczególnych dni:

3.06. niedziela

Dzień rozpoczął się wspólnym przejazdem do Łodzi na uroczyste otwarcie, po którym braliśmy udział w miejscowej Rowerowej Masie Krytycznej. Na kilkunastokilometrowej trasie ulicami miasta przejechało chyba ok. tysiąca rowerzystów, co było różnie przyjmowane przez miejscowych: przychylnie przez przechodniów - oklaskami, a wręcz odwrotnie przez niektórych kierowców - trąbieniem.

4.06. poniedziałek

Rowerowe trasy prowadziły m.in. do geometrycznego środka Polski, który znajduje się w miejscowości Piątek oraz do Walewic znanych z klasycystycznego pałacu - miejsca romansu Napoleona i hrabiny Walewskiej.

5.06. wtorek

Zwiedzaliśmy Łódź, tym razem szlakiem kinematograficznym. Odwiedziliśmy znane studio filmowe „SE-MA-FOR” poznając bliżej tajniki animacji lalkowej takich kultowych postaci z dziecięcych lat jak m.in. Miś Colargol czy Pingwin Pik-Pok. Uczestniczyliśmy też w filmowym seansie ostatniej oscarowej produkcji pod tytułem „Piotruś i wilk”. Dopełnieniem tematu było zwiedzanie ciekawego Muzeum Kinematografii mającego swoja siedzibę w pałacu Karola Scheiblera. Był to swego czasu jeden z najbogatszych fabrykantów w Łodzi. Zwiedzaliśmy też „Księży Młyn” czyli dawne prywatne „miasto w mieście”, które wybudował Scheibler. Indywidualnie złożyliśmy również wizytę w Muzeum Etnografii poznając przy tym przemiłą panią etnograf - pasjonatkę miasta oraz swojej pracy.

6.06. środa

Był to dzień pod znakiem łowickich wycinanek oraz dworków i pałaców. Zwiedziliśmy malowniczy skansen wsi łowickiej w Maurzycach, tutaj można było też zobaczyć pierwszy na świecie most o konstrukcji spawanej. Odwiedziliśmy też Łowicz a następnie posiadłość Radziwiłłów w Arkadii i Nieborowie. Punktem kulminacyjnym była zaaranżowana przez „Baśkę” i „Skrybę” niezapomniana biesiada w starym dworze pod starą lipą w Woli Szydłowieckiej. Tutaj podejmowani byliśmy przez przemiłych gospodarzy w rewitalizowanym przez nich zabytkowym dworku. Niezależnie od tych wydarzeń „Gwarek” i „Niezłomny” uczestniczyli w autokarowej wycieczce do Kłodawy, gdzie zwiedzili kopalnię soli.

7.06 czwartek

W czwartek odbyła się między innymi wyprawa do rezerwatu przyrody Parowy Janinowskie, które zwiedzaliśmy pilotowani przez pracowników Parku - pasjonatów swego fachu. Zwiedzanie było połączone z biesiadowaniem na uroczysku przy ognisku i kiełbaskach. Tradycyjnie wieczorem odbyła się narada prezesów kół i klubów kolarskich prowadzona przez Kom. Kol. ZGPTTK, natomiast jeszcze późniejszym wieczorem spotkaliśmy się wśród przyjaciół przy gitarze. Trzeba dodać iż nie tylko ondraszkowe śpiewniczki były w użyciu.

8.06 piątek

Był to dzień Reymonta oraz dziwów natury. Osią przewodnią wyprawy było zwiedzanie Lipiec Reymontowskich, które uwiecznił pisarz noblista w powieści „Chłopi” oraz ogromnie ciekawe arboretum w Rogowie. Tutaj z kolei można było zwiedzić muzeum drzewa i lasu, a także zapoznać się z bogata kolekcją drzew i krzewów różnych stron świata. „Ośka” i „Bystry” tymczasem byli uczestnikami autokarowej wyprawy krajoznawczej po Łodzi.

Wieczorem odbyło się wręczenie nagród w przeprowadzonych w trakcie zlotu konkursach (tym razem w nich nie uczestniczyliśmy) oraz ceremonia oficjalnego zamknięcia zlotu. Publicznie dziękując organizatorom za dobrze przygotowaną imprezę wręczyłem drobne upominki związane z Cieszynem. Uczynili to również B. Fukała w imieniu PTTS oraz T. Pacholiuk reprezentując kolarzy z Ukrainy. Przy okazji przekazał wspaniałą wieść - II Zlot na Ukrainie odbędzie się w 2013 roku na Krymie!

Na koniec, przy wyraźnej dezaprobacie zebranych, szef Kom. Kol. ZGPTTK W. Wieczorkowski wygłosił kwestię zamykającą zlot. Pozostałą część tego ostatniego już wieczoru wypełniły spotkania integracyjne w podgrupach a także zabawa taneczna.

9.06. sobota

Na każdym zlocie jest bezsprzecznie najsmutniejszy dzień, w którym wszyscy się pakują, żegnają i wyjeżdżają. Obozowisko powoli pustoszeje. Choć nie do końca, bo część uczestników korzystając z możliwości pozostania na jeszcze jedną noc wzięła udział w pilotowanej wycieczce rowerowej do Zgierza i Ozorkowa. Z tej możliwości skorzystali też nasi klubowicze „Gwarek”, „Wędrowniczek”, „Szykowno” oraz „Przypon”. Natomiast „Afi”, ”Alapala” i piszący te słowa wybraliśmy wariant pośredni - po spakowaniu całego obozowego majdanu do auta i serdecznym pożegnaniu pozostałych, wyjechaliśmy do pobliskiej miejscowości Brzeziny. Tutaj pozostawiliśmy samochód i wykonaliśmy jeszcze jedną 30 km rowerową pętelkę, tym razem szlakiem cmentarzy z I wojny świat. Jest faktem, że w 1914r. toczono tu ciężkie walki w trakcie tzw. ”operacji łódzkiej”, po których pozostało dużo wojennych nekropolii. Późnym popołudniem już definitywnie spakowani ruszyliśmy w stronę Cieszyna, gdzie dotarliśmy ok. 2200.

Tak zakończył się ten tydzień pełny rowerowej przygody, przy czym na zlotowych trasach przejechałem blisko 400km. Należy też dodać, że podobnie jak w roku ubiegłym pytanie gdzie spotkamy się w 2013r. na razie pozostaje otwarte. Na pewno będziemy z niecierpliwością czekać na odpowiedź.

Rechtór-Zbyś
Galeria