Kronika
XII Rajd do źródła Olzy

30.06.2012

Kto był na pierwszym rajdzie do źródła Olzy w roku 2001 pewnie pamięta, że warunki pogodowe były wówczas bardzo ekstremalne – deszcz i śnieg. Tymczasem ten rajd był również bardzo ekstremalny, lecz tym razem ze względu na prawdziwie afrykański upał.

Mimo tego na starcie w Jabłonkowie zebrało się 50 uczestników żądnych rowerowej przygody uczestników. Wszystkich przywitał pan Z. Stopa – były prezes PZKO, a w imieniu organizatora uczynili to również W. Kristen z PZKO, J. Stirba z PTTS oraz Z. Pawlik z Ondraszka.

„Beskidziocy” sprawnie uwinęli się z formalnościami wpisowymi i po odczytaniu (w dwu językach) żartobliwej rezolucji dotyczącej udziału w rajdzie nasz peleton pilotowany przez miejscową straż miejską ruszył w drogę. Długi wielobarwny korowód rowerzystów przejechał przez Piosek i w Bukowcu skręcił w kierunku mostku gospodarczego na Olzie. Mostek akurat przechodzi poważny remont więc aktualnie był zamknięty do ruchu. Jak jednak wiadomo rower to taki pojazd, którego nie zatrzyma żadna przeszkoda, więc i nas szlaban nie zatrzymał.

Teraz przed nami była najprzyjemniejsza część trasy. Wąska droga o dobrej asfaltowej nawierzchni wiła się w przyjemnie chłodnym cieniu lasu wzdłuż raczkującej w tym miejscu Olzy. W sumie jechaliśmy jednak pod górkę i to miejscami dość stromo, więc część uczestników przebyła fragmenty trasy spacerkiem, co wykorzystałem przekazując w miejscach odpoczynku nieco informacji na temat Olzy i regionu.

Peleton na nowo zebrał się w Istebnej przed skrzyżowaniem z drogą główną i dalej już w zwartej grupie przez Istebną – Zaolzie dojechaliśmy do punktu, gdzie najpierw skończył się asfalt a później i droga. Tutaj zostawiliśmy nasze bombowce i dalej już pieszo dotarliśmy do miejsca na stoku Gańczorki, gdzie ciecze znajomy nam „ciurczek”.

Dzięki uporowi Wł. Kristena – opiekunowi źródła miejsce to zostało uporządkowane, ustawiono ławeczki, oraz tablicę informacyjną ze znanym wierszem J. Kubisza. Marmurowa tablica z napisem „Olza” też wróciła na swoje miejsce. Wokół posadzono różne gatunki drzew, których nazwy wyczerpują wg słów Władka cały alfabet od A do Z.

Po zaspokojeniu pragnienia ze źródła czym spowodowaliśmy że przez jakąś chwilę Olza przestała płynąć, sięgnęliśmy po okolicznościowy śpiewniczek. Wkrótce piękne beskidzkie pieśniczki w naszym wykonaniu rozległy się wśród gróni…

Później grupkami zjechaliśmy z powrotem do znajomego „Baru nad Olzą”, gdzie wyznaczono metę rajdu i zaserwowano posiłek. Tutaj też oczekiwał nas pan Jan Gazurek – zastępca wójta Gminy Istebna i w okolicznościowej mowie już zaprosił nas do organizacji następnych edycji rajdu, z czego pewnie skorzystamy. Piękny puchar ufundowany przez gminę dla najliczniejszej grupy zorganizowanej trafił do PTTS-u. Odebrał go B. Fukała, który reprezentował zwycięski 18-osobowy team beskidzioków. Ondraszków tym razem niestety nie starczyło – było nas tylko 14. Następnie J. Stirba reprezentujący fundatora pucharów - PZKO wręczył je seniorowi rajdu, którym (po raz kolejny) był p. Jan Kufa r. 1931 oraz rajdowemu juniorowi Piotrek Stirba r. 2004. Dodatkowo nasz klub wyróżnił pamiątkową koszulką z niedawnego rajdu rodzinnego najmłodszego uczestnika imprezy którym był Mateusz Walach r. 2008.

Rajd zakończył emocjonujący otwarty konkurs krajoznawczy z nagrodami w postaci najnowszych atlasów rowerowych ofiarowanych przez Euroregion. Po tej interesującej wyprawie nie zważając na żar lejący się z nieba uczestnicy udali się w drogę powrotną i to niekoniecznie najkrótszymi trasami. Osobiście przejechałem na rajdowej trasie Jabłonków –Istebna – Jabłonków 43 km.

Rechtór-Zbyś
Galeria