Kronika
Zlot Gwiaździsty im. ks. T. Klocka i J. Furtaka

09.06.2013

Motto: Człowiek choćby umarł, żyć będzie tak długo, jak długo o nim pamiętają potomni.

Kiedy znany i lubiany ks. Tadeusz Klocek zmarł 31.05.1993r. jego niespodziewana śmierć, była dla nas turystów-kolarzy PTTK w ówczesnym woj. bielskim, dużym zaskoczeniem. Podjęliśmy spontaniczną decyzję o corocznej organizacji gwiaździstego rajdu Jego imienia z metą w Kończycach. Na drugim zlocie, który odbył się we wrześniu 1995r. los dopisał dalszy tragiczny ciąg tej historii. W drodze powrotnej ze zlotu na niebezpiecznym zakręcie drogi w Grodźcu-Świętoszówce zginął Jan Furtak – prezes TKK „Defekt” z Żywca. Staraniem kolarzy z Bielska –Białej z inicjatywy Janusza Szczygielskiego ustawiono tam i poświęcono krzyż, który stoi tam do dnia dzisiejszego.

Czas leczy rany, w większości zmienił się również aktyw kolarski, więc od jakiegoś czasu zloty przestały być organizowane. Niemniej jednak postaci zmarłych w naszym klubie nie zapomniano. Obecnie w 20. rocznicę śmierci ks. Tadeusza powstała inicjatywa organizacji kolejnego zlotu pamięci, z metą w Kończycach Małych .

Z Cieszyna grupa Ondraszków wyjechała już o 930, aby przez Hażlach i Rudnik dotrzeć na metę. Zgodnie ze scenariuszem zebrani kolarze wzięli udział w mszy św. w miejscowym Sanktuarium MB Kończyckiej w intencji obu zmarłych oraz zmarłych Ondraszków. W zlocie wzięło udział sporo kolarzy reprezentujących okoliczne kluby. Była liczna (23osoby!) drużyna z żorskiego „Wandrusa”, „Wiercipięty” z Jastrzębia-Zdroju, przedstawiciel „Sokoła” z Radlina, przyjaciele z Zaolzia, było też kilkunastu Ondraszków i kilku sympatyków klubu. Specjalnie przyjechali z Żywca Wanda i Jan Furtak, a z Bielska przybyła trójka dawnych działaczy kolarskich w tym Janusz Szczygielski. Była też reprezentowana rodzina zmarłego. Po uroczystej mszy św., na której celebrant kilkakrotnie podkreślił niecodzienną obecność dużej i barwnej grupy kolarzy, łącznie z kapłanem udaliśmy się na pobliski cmentarz. Tutaj na mogile ks. Tadeusza przypomnieliśmy sylwetki i dokonania obu zmarłych oraz zapaliliśmy znicze. Nie zabrakło również osobistych wspomnień przyjaciół zmarłych, w tym ks. proboszcza.

Następnie przemieściliśmy się do pobliskiego zamku, gdzie rodzina ks. Tadeusza oraz państwo Pawlikowie przygotowali coś słodkiego do kawy. Na bazie prezentowanych kronik klubowych Ondraszka, prywatnych przyniesionych zdjęć, nieco odświeżyliśmy pamięć tych dawno minionych chwil, kiedy wspólnie realizowaliśmy różnorodne rowerowe inicjatywy. Tylko twarze, sylwetki, fryzury i kolor włosów osób na zdjęciach nieco się zmienił, a niektórych też już niestety nie zobaczymy.

Tak nostalgicznie nastrojeni wróciliśmy do rzeczywistości i korzystając z ciepłej i słonecznej pogody wszyscy udali się w dalszą drogę. Serdecznie podziękowałem w imieniu obecnych panu Stanisławowi Kłosko - bratankowi ks. Tadeusza, który wziął na swoje barki część organizacyjnych przygotowań. Osobiście przejechałem 44 km, lecz wróciłem z ogromnym i odkurzonym bagażem wspomnień i z przeświadczeniem, że było warto.

Rechtór-Zbyś
Galeria