Kronika
VII rajd do ujścia Olzy im. W. Janika

21.09.2013

21 września koło dworca w Czeskim Cieszynie spotkała się grupka "Ondraszków" udających się do Bogumina na start "VII Rajdu do ujścia Olzy". W pociągu byli już nasi przyjaciele z Trzyńca - Monika i Czesiek. Na miejscu zebrała się już spora gromadka spragnionych rowerowych wojaży. Dojechali także nasi koledzy z Cieszyna, którzy przedkładają jazdę na "na kole" od tej koleją. Zebrała się nas niezła ekipa - 26 turystycznych duszyczek.

Prowadzący trasę Bolek Fukała i Marcel Balcarek powiedli nas do Starego Bogumina, gdzie znajduje się zachowany w stanie nienaruszonym bunkier czechosłowacki z okresu międzywojennego. Zaimponowała jego wielkość: składa się z dwóch dwukondygnacyjnych samodzielnych i samowystarczalnych części połączonych podziemnym 25 metrowym korytarzem. Całkowita długość bunkra wynosi 60 metrów, a środkiem, nad gankiem łączącym obie części biegnie dwupasmowa droga. Wcześniej była tam linia kolejowa, którą w czasie budowy drogi przesunięto. O wielkości tego obiektu może również świadczyć ilość użytego materiału budowlanego. Powstał on z ponad 40.000 metrów sześciennych betonu i stali.

Po zwiedzeniu bunkra wyruszyliśmy do Kopytowa poprzez Chałupki i Zabołków. I tutaj niespodzianka, w miejscu gdzie zwykle zostawialiśmy rowery żeby dalej przebijać się przez chaszcze i inne zarośla, skręciliśmy w kierunku Olzy i samym jej brzegiem, po budowanej ścieżce rowerowej, dotarliśmy prawie na sam cypel w miejscu połączenia Olzy i Odry. Tradycyjnie zaśpiewaliśmy "Płyniesz Olzo" i zrobiliśmy pamiątkowe fotki. Następnie tą samą ścieżką rowerową ruszyliśmy w przeciwnym kierunku, już do samych Wierzniowic. Na miejscu dowiedzieliśmy się, że jeden z naszych przewodników - Marcel Balcarek - został nowym gospodarzem Domu PZKO w Wierzniowicach. Po posiłku, którym nas podjęto, większe i mniejsze grupki zaczęły wracać do domów własnymi trasami.

Jarek Rezmer - "Bystry"
Galeria