Kronika
Otwarcie sezonu

27.04.2014

Długo oczekiwana chwila wreszcie nadeszła i na rynku w ten niedzielny piękny poranek zebrało się ponad 70-ciu żądnych rowerowej przygody turystów. Było tam sporo Ondraszków, Beskidzioków oraz „turystów z afisza”. Cieszył tez udział sporej grupy młodzieży i całkiem małych dzieci, których wieźli na bagażnikach rodzice.

Choć sezon otwieramy dopiero teraz, można rzec, że pogoda ostatnio była wyjątkowo łaskawa dla kolarzy i właściwie poprzedniego sezonu można było wcale nie kończyć, lecz tylko go kontynuować i to bez zimowej przerwy.

Po uroczych powitaniach i obowiązkowym grupowym zdjęciu dla prasy, organizator wycieczki, A. Nowak „Skryba”, wyjaśnił zasady udziału. Następnie, przy akompaniamencie dzwonków i trąbek, ruszyliśmy najpierw rundą honorową wokół rynku i dalej na trasę. Wśród przeróżnych używanych rowerów dało się zauważyć zwiększony odsetek rowerów „z dopalaczem” elektrycznym – w tym i naszego J. Lincera „Niezłomnego”.

Pierwszy dłuższy przystanek nastąpił przy ul. Hażlaskiej, gdzie już nas oczekiwał umówiony wcześniej przewodnik PTTK H. Więzik. W ciekawy sposób przybliżył uczestnikom historię cieszyńskiej diaspory żydowskiej oraz obu cmentarzy, które pozostały po nich jedynymi pamiątkami.

Następny postój urządziliśmy w Zamarskach w Restauracji „.Źródełko”. Zainteresowani pobiegli do uroczego kościółka św. Rocha po pieczątkę, a w tym czasie pracownicy Banku BGŻ z Cieszyna reklamowali swoje produkty, namawiając do przeniesienia tam swoich oszczędności.

Dalsza trasa wiodła do Hażlacha, Pod Szybę i dalej aż do dębowieckich stawów. Peleton, jak to zwykle bywa, trochę się nam rozciągnął i P. Hamera „Paparazzi”, który był „czerwonym światełkiem”, miał spore kłopoty, aby grupę w całości doprowadzić do mety. Ostatecznie dojechali tam wszyscy, jednakże nieco różnymi trasami i w różnym czasie. Prowadzący Skryba metę wyznaczył w Rybaczówce PZW Cieszyn na Gumnach. Był to strzał w 10-tkę, gdyż miejsce świetnie się do tego nadawało, więc już wkrótce wokół rozchodził się zapach grillowanych kiełbasek. Dużą pomoc w zaspokojeniu apetytów wszystkich „głodomorów” okazała B. Nowak „Baśka” oraz K. Pawliczek, które z wprawą wydawały świadczenia. Po nasyceniu pierwszego głodu i pragnienia, duet J&J Rezmerowie, czyli „Bystry” i „Ośka”, przeprowadzili zaplanowane konkursy – zwijanie sznurka oraz łowienie rybek „na sucho”. Zawodników było dużo i rywalizacja zacięta, lecz po kilku dogrywkach udało się wyłonić zwycięzców. Tym razem zostali nimi:

W zwijaniu sznurka:

  • I miejsce: Zbigniew Pawlik Rechtór
  • II miejsce: Leszek Porębski Rewor
  • III miejsce: Łukasz Pawlik

W łowieniu rybek :

  • I miejsce: Lenka Velika (CZ)
  • II miejsce: Irena Dzikowska Irka
  • III miejsce: Wanda Porębska Szprycha

Jeżeli te wyniki odzwierciedlają rzeczywistość, to można by pomyśleć, że zmieniają się tradycyjne zajęcia w wolnym czasie: teraz panie idą na ryby, a w domu panowie zwijają włóczkę. A mówią, że tradycja to rzecz święta. Kulminacyjnym punktem otwarcia sezonu było przyjęcie dwóch adeptów do ekskluzywnego grona Ondraszków.

Nieco zaskoczeni tym faktem, Krysia i Rysiek Pawliczkowie, pozytywnie przeszli ostatnią próbę przełknięcia szatańskiego napoju. Następnie złożyli przyrzeczenie i przez prezesa klubu Z. Pawlika „Rechtora” ceremonialną pompką zostali pasowani na prawdziwych Ondraszków, otrzymując swoje pseudonimy. Rysiek otrzymał ksywkę „Długi”, a Krysia będzie naszą klubową „Druhną”. Wiwatom i gratulacjom nie było końca.

Tym sposobem nasza inauguracyjna wycieczka dobiegła końca i pozostało już indywidualnie wrócić do domu. Choć przejechałem tylko 35 km, to dzięki wspaniałym przeżyciom i pięknej pogodzie był to wyjątkowo udany początek tegorocznego sezonu, co na pewno jest też dużą zasługą organizatora naszej wyprawy.

Mapka trasy


Pokaż mapę w nowym oknie

Rechtór-Zbyś
Galeria