Kronika
Ziemia Cieszyńska znana i nieznana odc. XI „Robotnicy Słowa”

14.09.2014

Ten nieco intrygujący tytuł nadałem wyprawie która miała na celu podążyć śladami ludzi dla których tworzywem było słowo. Można by również powiedzieć, że są to „Wirtuozi Słowa”, lecz w gruncie rzeczy każdy wirtuoz w swym fachu jest też robotnikiem. Aby wyprawę przygotować merytorycznie musiałem przekopać całą stertę książek, „smerfować” po Internecie, oraz oczywiście znaleźć ich materialne ślady.

Mimo nienajlepszej pogody na rynku pojawiła się grupka osiemnastu Ondraszków i sympatyków zainteresowanych tematem. Eksplorację rozpoczęliśmy w Cieszynie gdzie przystanęliśmy w następujących punktach:

  • Ul. Mennicza – narożna kamienica z ul. Głęboka. Tutaj długi czas mieszkała pani Barbara Biłko - żołnierz AK, nauczyciel, działaczka społeczna i poetka. Przedstawiłem pokrótce Jej biografię, a „Rozstrzapek” i „Ośka” zacytowały wiersze swojej Mamy;
  • Zamek – przy pamiątkowym kamieniu poświęconym nauczycielowi, poecie i pisarzowi Janowi Kubiszowi przybliżyłem jego życiorys i zaśpiewaliśmy hymn Ziemi Cieszyńskiej – „Płyniesz Olzo” jego autorstwa;
  • Ul. Górny Rynek – pod tablicą upamiętniającą cieszyński epizod w życiu Juliana Przybosia opowiedziałem o jego 12-letnim pobycie w grodzie nad Olzą. Był tutaj nauczycielem i jednocześnie awangardowym poetą. Wspomniałem również o jego wychowanku – Kornelu Filipowiczu, który również został literatem;
  • Ul. Górna – przy bramie domu, w którym Kornel Filipowicz spędził dzieciństwo i młodość, opowiedziałem o jego dalszych losach, spuściźnie literackiej i filmowych scenariuszach, a także o jego związku z Wisławą Szymborską, która dzięki tej znajomości bywała w Cieszynie. Była to też okazja do przybliżenia życia i literackich dokonań naszej Noblistki, a „Druhna” zacytowała jej wiersz „Jak ja się czuję ?” o tematyce dla większości jak najbardziej aktualnej.

Kontynuując wycieczkę pojechaliśmy przez Mnisztwo, Dzięgielów, Bażanowice, Ogrodzoną do Kisielowa, gdzie obraliśmy drogę do Skoczowa. Po drodze zdarzył się mały wypadek więc przydała się wieziona apteczka. Delikwent będzie miał na jakiś czas pamiątkę w postaci otartego kolana.

W Skoczowie nastąpił dłuższy popas na małe co nieco. Tutaj też cierpliwie nas oczekiwał spiżowy Gustaw Morcinek rozparty na wygodnym fotelu pośrodku skwerku przy kościele. O Morcinku można by opowiadać długo, dlatego wybrałem tylko niektóre fakty z Jego życia i twórczości oraz dzieje jego związku ze Skoczowem oraz Górkami.

Dalej nasza trasa prowadziła wzdłuż Wisły po Nierodzimia. Tutaj przejechaliśmy najpierw na drugą stronę Wisły, później przekroczyliśmy Brenicę i dojechaliśmy na cmentarz w Górkach Wielkich. Przy mogile Zofii Kossak Szczuckiej-Szatkowskiej przedstawiłem mocno pokręcone losy życiowe autorki tak wielu poczytnych powieści, przytoczyłem wspomnienia ludzi którzy ją znali, a także historię jej kontaktów z Morcinkiem. Należy dodać, że pani Zofia bardzo lubiła rowerowe wyprawy, więc gdyby już wówczas istniał nasz Ondraszek, no to kto wie…

Ostatnim punktem na tej naszej „literackiej wyprawy” była dawna szkoła kadr ZHP w Górkach, która w latach 1937-1939 prowadzona była przez Aleksandra Kamińskiego „Kamyka” autora powieści „Kamienie na szaniec”. Piękne niegdyś budynki były miejscem gdzie wychowywały się kadry „Kolumbów rocznik 20” a obecnie smętne i opuszczone oczekują na odpowiedzialnego gospodarza. Wyprawa zakończyła się w dworku Zofii Kossak, a wracając obraliśmy kierunek na Ustroń. Dojechaliśmy jednak tylko do Harbutowic, do miejsca zwanego „Trójkątem Bermudzkim” gdzie skończyła się nasza w miarę dobra pogoda. Dotychczas litościwe niebo zasnuło się ciężkimi chmurami i ledwie zdążyliśmy uciec przed ścianą deszczu pod daszek. Po dłuższym oczekiwaniu część ekipy mimo deszczu pojechała dalej, a część wezwała „pojazdy ratunkowe” i do Cieszyna dojechała już jako pasażerowie.

Przejechałem 45 km, i myślę, że mimo opisanych perturbacji wyprawa połączyła przyjemne oraz pożyteczne, a o to przecież chodziło.

Rechtór-Zbyś
Galeria