Kronika
VII Zlot Oddziałów PTTK woj. śląskiego - Tarnowskie Góry

29.03.2014

Jak trafnie określił kol. Jacek Czober Przewodniczący Rady Prezesów, PTTK zazwyczaj robi „coś dla kogoś”, natomiast formuła zlotów oddziałów województwa została wymyślona tylko dla własnych potrzeb. Pomysł chwycił i z roku na rok obserwować można stale zwiększającą się liczbę uczestników. W Tarnowskich Górach było nas przeszło 500, a więc całkiem spora grupa, z czego większość oczywiście na trasach pieszych. Nasz klub wystawił całkiem sporą bo 17-osobową drużynę rowerową oraz jednego piechura. Jako, że trasy rozpoczynały się w różnych miejscach całość spotkała się dopiero na mecie. Nasza trasa rowerowa rozpoczynała się przy zabytkowej kopalni. Liczna ponad 30-osobowa grupa była pilotowana przez kolarzy z miejscowego klubu „Jutrzenka”. Od razu było widać, że znają własny teren, gdyż jechaliśmy bocznymi, czasem ledwie widocznymi dróżkami między polami i lasami. Zwiedziliśmy rezerwat przyrody Segiet, położony na pograniczu Tarnowskich Gór oraz Bytomia nad Doliną Dolomitową czyli dawnym wyrobiskiem odkrywkowej kopalni dolomitu. To bardzo malownicze miejsce z urwistymi skalnymi zboczami z powodzeniem może służyć jako świetne tło do westernów.

W nieodległych Reptach byliśmy przy Źródełku Młodości. Jak wieść gminna niesie, kto umyje twarz odzyskuje młodzieńczy wygląd. Prawie wszyscy to zrobili, ale skutek nie był powalający. Może to działa z opóźnieniem? Równie ciekawe było otoczenie ujęcia wody które zbudowano z wykorzystaniem… kamieni granicznych. Zgromadzono tutaj pozbierane z całej okolicy kamienie, które niegdyś wytyczały granicę w między II RP a Niemcami. Według wyrytej inskrypcji przebieg granicy ustalono w Wersalu w 1919r.

Następny postój nastąpił przy tutejszym kościele. W ogrodzie plebanii rośnie wyjątkowy okaz botaniczny: kasztanowiec jadalny o obwodzie ponad 7 m! Stąd już dosłownie „o rzut beretem” znajduje się szyb wentylacyjny sztolni Fryderyk, która obecnie jest zwiedzana jako „Sztolnia Czarnego Pstrąga”. Sztolnia powstała w XVII w i miała za zadanie odwadniać okoliczne szyby wydobywcze rudy ołowiu i srebra o nazwie „Galena”. Chociaż wydobycie już dawno się zakończono sztolnia nadal pełni swoje zadanie odprowadzając wodę z głębokości ponad 30 m na powierzchnię terenu aż do rzeki Drama. Dzieje się to bez dodatkowych urządzeń, wyłącznie przy wykorzystaniu naturalnego ukształtowania terenu. Łodziami przepłynęliśmy ponad 600 m odcinek między sąsiednimi szybami wentylacyjnymi. Szerokość sztolni to zaledwie ok. 150 cm, pod nami zimna i krystalicznie czysta woda, a nad nami na wysokości 2 do 4 m znajduje się sufit wykuty w litej skale. Można się tu nabawić klaustrofobii.

Tajemniczości i uroku dodaje oświetlenie lampami karbidowymi, do tego płyniemy bez wioseł. Łodzie wprawia w ruch sam przewodnik odpychając się po prostu od ścian, jednocześnie tocząc opowieść o historii wydobycia, gwarkach i ich pracy. Stwierdził, że Tarnowskie Góry poniżej poziomu terenu są podziurawione jak sito, gdyż każdy gwarek w dawnych czasach miał swoją własną sztolnię. Zinwentaryzowano coś ok. 150 km szybów i sztolni, których chodniki od czasu do czasu się zapadają i wówczas na powierzchni dzieją się dziwne rzeczy. Na powierzchnię wyszliśmy szybem wentylacyjnym „Ewa” i do rowerów wróciliśmy trasą spływu, lecz teraz idąc w odwrotnym kierunku.

Następnym miejscem na trasie był renesansowy zamek w Tarnowicach Starych. Po odbudowie ze zniszczeń pełni obecnie zaszczytną funkcję luksusowego hotelu. Równie ciekawy był też położony opodal kościół. Miał murowane tynkowane ściany lecz był pokryty gontem!

Pętlę trasy zamknęliśmy przejeżdżając przez rozległy miejski park po czym trafiliśmy znów do miejsca startu. Tutaj już oczekiwała na nas kuchnia polowa ze smaczną zupką oraz napoje. Pozostało odebrać nagrody: z rąk Skarbka – władcy podziemi prezes naszego oddziału PTTK – J. Tyczkowski odebrał w imieniu całej cieszyńskiej pieszo-rowerowej grupy pamiątkowy dyplom i tym sposobem zlot przeszedł do historii.

Korzystając z uroków wiosennego słońca przejechaliśmy łącznie ok. 25 km. Na deser, już po oficjalnym zakończeniu, zwiedziliśmy bogaty skansen maszyn parowych w otoczeniu kopalni a także rynek w tym pięknym górniczym mieście.

Rechtór-Zbyś
Galeria