Kronika
Memoriał kolarski im. Mariana Palowskiego

09.04.2016

Marzeniem każdego człowieka jest nieśmiertelność i to niezależnie od jego religijnych zapatrywań. Jest to oczywiście w dosłownym sensie niemożliwe, gdyż nasze ziemskie bytowanie jest ograniczone czasowo datami narodzin i śmierci. Jednakże nieśmiertelność w naszym rozumieniu polega właśnie na pozostawaniu w pamięci żyjących. I to dlatego faraonowie budowali piramidy, królowie wystawne grobowce, a my stawiamy pomniki na cmentarzach i przynajmniej raz w roku przychodzimy je odwiedzać wspominając tych, którzy przeszli już na drugą stronę.

W indywidualnej pamięci każdego z nas pozostają zmarli członkowie naszych rodzin oraz każdym rokiem powiększająca się grupa przyjaciół i znajomych. Jednakże niektórzy z nich za swoje zasługi i styl życia otwarty na innych, pozostają w pamięci zbiorowej wielu żyjących. W tym roku minie już dziewięć lat od 16.08.2007r. kiedy towarzyszyliśmy śp. Marianowi w jego ostatniej ziemskiej wędrówce. Czas nieuchronnie sprawia, że blakną wspomnienia i zacierają się twarze.

Lecz właśnie nasza obecność w tym miejscu, na starcie do kolejnego memoriału Jego imienia jest dowodem na to, że nie zapomnieliśmy, że nadal Go pamiętamy. Śp. Marian w swoim pracowitym życiu choć zawodowo pełnił odpowiedzialną funkcję lekarza zawsze znajdował chęci i czas aby być aktywnym w turystyce, sporcie czy kulturze, w działaniu na rzecz miejscowych polskich organizacji. Był też członkiem Polskiego Towarzystwa Turystyczno- Sportowego „Beskid Śląski” w Czechach, ale też wraz z żoną Danusią należeli również do naszego Klubu Kolarskiego Ondraszek. Z wielu lat współpracy zapamiętałem Go jako człowieka pogodnego, pełnego humoru i dobrych pomysłów, oryginalnie ubranego w rowerowy kask, odświętną koszulę z nieodłącznym krawatem. Dla wielu z nas również był i pozostał prawdziwym przyjacielem.

W tym miejscu warto też wspomnieć, że przez małżeństwo z Danusią śp. Marian stał się zięciem Henryka Jasiczka wyjątkowej osobowości znanej na Zaolziu i daleko poza jego granicami. Jego pracowite życie zakończone przedwczesną śmiercią w 1976 r. przypadało na niełatwy okres dominacji jedynie wówczas poprawnej opcji politycznej, co dla Jasiczka – poety, redaktora, osoby z własnymi niezależnymi poglądami na kulturalnej mapie Zaolzia, stało się przyczyną, że znalazł się na indeksie i był prześladowany i społecznie i politycznie. Wówczas mówił nawet o sobie „trędowaty poeta z cieszyńskiej ziemi”, lecz obecnie jego literacki dorobek należy do skarbnicy naszej małej ojczyzny.

Przed nami kolejny sezon rowerowych wypraw. Dla Ondraszka jest to wyjątkowy rok, gdyż obchodzimy złote gody - jubileusz 50-lecia klubowej działalności. We wspólnym kalendarzu mamy sporo różnych propozycji imprez , na które już serdecznie zapraszam. Starannie je przygotujemy więc myślę, że przyniosą wyłącznie ciekawe przygody i pozytywne wzruszenia. Pamiętając, że śp. Marian był aktywnym Ondraszkiem, jestem przekonany, że pewnie też by w nich uczestniczył i nas wspierał, tak jak zawsze potrafił to robić. Tak sobie myślę, że robi to nadal, choć już w zupełnie innym wymiarze. Dziękując Wam za przybycie i udział proszę o chwilę zadumy, a nasze spotkanie zakończę nastrojowym fragmentem wiersza wspomnianego H. Jasiczka:

Podziękuj niebu za słońce, drzewom za cień smutku
i z każdą trawą, z każdym listkiem
Żegnaj się pomalutku.
Przejdą obłoki złudzeń przecierpiane do głębi,
Tyle po nich zostanie co w śniegu stóp gołębi.
To między wczoraj a jutro przejdziemy ścieżką wąską,
Jak cień, co przemyka pod złamaną gałązką.

Wycieczki rowerowe organizowane w kwietniu dostarczają organizatorom dodatkową porcje adrenaliny związanej z tym, że nigdy nie jest pewne czy będziemy na nich się opalać, testować peleryny, czy też może jeszcze brodzić w śniegu. Historia prologów uczy, że wszystkie te typy przerabialiśmy. Tym razem prognoza wskazywała na ciężkie opady deszczu, co niestety dokładnie się sprawdziło. Podejrzewam, że ostatni długotrwały brak opadów spowodował, że zbiorowe modły rolników i ogrodników w końcu zostały wysłuchane. W beznadziejnym deszczu i zimnie (ok. 5°C) na zbiórce na rynku zeszło się nas trzech „nieprzemakalnych”: Bystry, Rechtór i O. Sorkowicz. W takim składzie przejechaliśmy na miejsce do strażnicy OSP w Czeskim Cieszynie, gdzie czekali na nas organizatorzy w składzie jednoosobowym: J. Gociek w towarzystwie reportera z GL. Nieco później dotarli na rowerach J. Stirba oraz Paparazzi i Wędrowniczek. Osłonięci nieco daszkiem garaży czekaliśmy nadal i doczekaliśmy się jeszcze – tym razem zmotoryzowanych Przypona, Gwarka, Skrybę wraz z Afi. Autem Przyjechała też H. Twardzik - prezes PTTS.

Jak wieść niesie miesiąc temu (04.03.2016) H. Twardzik w Ambasadzie Polskiej w Pradze została odznaczona przez Prezydenta RP A. Dudę wysokim odznaczeniem państwowym: Złotym Krzyżem Zasługi. Z tej właśnie okazji złożyliśmy pani prezes serdeczne gratulacje oraz kwiaty.

Następnie całą grupą udaliśmy się na cmentarz. Przy mogile śp. Mariana już oczekiwał nas jego syn. Zaśpiewaliśmy „Szumi jawor” i wygłosiłem okolicznościowe słowo, po czym z zadumą złożyliśmy na grobie kwiaty oraz zapaliliśmy znicz wspominając Zmarłego. Na zakończenie p. Palowski podziękował wszystkim za przybycie mimo tak ekstremalnych warunków.

I na tym nasza wyprawa się zakończyła, gdyż już zdążyliśmy przemoknąć. Ten bardzo krótki prolog podsumowaliśmy przy herbacie i ciastku w kawiarni Noiva.

Rechtór-Zbyś
Galeria