Kronika
Dzień „Wędrowniczka” - szlakiem św. Jakuba

08.05.2016

Tego pięknego dnia nasz Wędrowniczek rozpoczynał swoją wielką rowerową wycieczkę po Polsce. Mając to na uwadze zaproponowany wyjazd do simoradzkiego kościoła powołania św. Jakuba był jak najbardziej na miejscu, zważywszy że św. Jakub „z urzędu” jest patronem podróżników. A jako, że Ondraszki bez wyjątku też są podróżnikami, na rynku w oznaczonej porze zebrała się nas spora ok. 35-osobowa grupa klubowiczów, sympatyków, był też i jeden Beskidziok.

W tym peletonie z racji objuczonego roweru wyróżniał się oczywiście prowadzący Wędrowniczek. Ok. 1000 wyruszyliśmy na trasę przez Gumną i Kostkowice do Dębowca. Tutaj, przy dworku nastąpiła mała przerwa. Tak mała, że niektórzy nawet nie zdążyli zsiąść z roweru, bo prowadzący poganiał peleton, chcąc zdążyć na spotkanie z proboszczem. Przez Iskrzyczyn, zaliczając dwa spore podjazdy dojechaliśmy do Simoradza na umówioną godzinę, po czym okazało się że proboszcz był zajęty, więc mieliśmy sporo czasu aby pogawędzić w ogródku pobliskiego LKS-u.

Kościół, który zwiedzaliśmy jest jednym z najstarszych zabytków w regionie. Proboszcz opowiedział o jego długiej historii oraz trwającej dwa lata żmudnej pracy konserwatorów, którzy odsłonili piękne renesansowe freski w prezbiterium. Są tu również wmurowane tablice epitafijne rodu Skoczowskich, ówczesnych właścicieli sąsiednich Wilamowic oraz Iskrzyczyna. Do wystroju wnętrza należała również ciekawa figura patrona, której autor, przypadkiem, był też obecny i został nam przedstawiony. A na zewnątrz kościoła przy prezbiterium umieszczono atrybuty podróżnika: muszlę, sandały i laskę, tyle że wykonane z brązu i przymocowane na stałe.

W swojej opowieści proboszcz nawiązał do tej symboliki oraz pielgrzymkowych szlaków jakubowych którym między innymi kościół ten jest powiązany z sanktuarium św. Jakuba w Szczyrku. Na zakończenie wraz z rodzinką Wędrowniczka pomachaliśmy mu chusteczką na pożegnanie. Spotkamy się z nim ponownie za dwa tygodnie na zlocie przodowników turystyki kolarskiej w Supraślu.

Tak zakończyła się organizowana część naszej wycieczki i teraz każdy, w własnym zakresie realizował trasę powrotną. W naszym przypadku (Afi i Rechtóra) były to Wilamowice. Chciałem zobaczyć w jakiej kondycji znajduje się renesansowy dwór wspomnianych Skoczowskich, obecnie będący w prywatnych rękach. I naprawdę się przeraziłem jak w majestacie prawa zabytkowy dwór się rozsypuje. Budynek, który jeszcze kilka lat temu miał dach, obecnie już go nie ma, a zmurszałe mury prawie się rozpadły. Za niedługo po tym pięknym niegdyś zabytku pozostanie już tylko wspomnienie. Zgroza!

Przez Kisielów, Kozakowice, Goleszów, Bażanowice i Zamarski wróciliśmy do Cieszyna przejechawszy ok. 50 km. Było warto!

Rechtór-Zbyś
Galeria