Kronika
Podbeskidzkie wędrówki rowerowe

01.05.2016

1 maja - kiedyś dzień radosnych spotkań, pochodów i imprez plenerowych. Później udział w pochodzie był traktowany jako obowiązek lub nawet przymus. Aż wreszcie tylko „zapaleńcy” 1 maja urządzają jeszcze pochody. Dlatego też z zaskoczeniem i ciekawością przyjęliśmy informację o formie imprezy organizowanej przez Monikę i Cześka. Na zbiórce w Ropicy, o nieludzkiej godzinie 740, stawiło się 10 Ondraszków oraz nasi przyjaciele - G. i E. Klapuchowie. Oprócz organizatorów, ze strony PTTSu, zjawiła się również spora grupka zaopatrzona w akcesoria pochodowe: wstążeczki, plakaty itp.

Po przystrojeniu rowerów ruszyliśmy w drogę do Dobracic, gdzie była wyznaczona zbiórka przed pochodem. Na placu przed restauracją „Kogutek” powoli zbierały się grupki manifestantów. Były flagi, transparenty, hasła, portrety przywódców, nagłośnienie. Prawie tak jak za dawnych lat - tyle tylko, że była to parodia tych prawdziwych pochodów. O godz. 1000 cała kolumna ruszyła na trasę liczącą ok. 500-600 metrów, w kierunku gospody Harenda. Cały czas było słychać pieśni patriotyczne, „Międzynarodówkę”, oraz hasła 1-majowe. Po przejściu trasy rozpoczął się piknik. Było tradycyjnie piwo - każdy kupował sobie - oraz to, co kto chciał zamówić sobie z menu.

Postanowiliśmy, że 1-majowe rajdy będziemy organizować właśnie do Dobracic. Chociaż wielu z nas nie chciałoby powrotu czasów komunizmu, to jednak na wspomnienie tych pochodów niejedno oko się zaszkli.

Jarek Rezmer - "Bystry"
Galeria