Kronika
Odkryjmy Zamarski

17.07.2016

Niedzielny poranek ze względu na ciągle ostatnio padające deszcze i nisko wiszące chmury nie specjalnie zachęcał do działań odkrywczych ani jakichkolwiek innych, więc w miejscu startu - na cieszyńskim rynku - zebrali się wyłącznie ci mocno zmotywowani tudzież nieprzemakalni, którzy aktualnie nie przebywają na ciepłych plażach z drinkami w rękach. I wraz z autorem wyprawy było nas akurat siedmiu, przy czym tym razem panie zostały w domu.

Nie czekając na kolejną porcję deszczu wyruszyliśmy na trasę zaopatrzeni w parę wstępnych informacji na temat celu wycieczki jakie przekazał prowadzący. Trasa nie wiodła wprost do celu bo mocno nadłożyliśmy drogi jadąc przez Rudów do Hażlacha i dalej na Czarne Doły. Tutaj był przewidziany krótki postój przy źródełku Borgońki. Znajdujące się pośrodku bukowego lasu ujęcie wody ocembrowane w kształcie małej kapliczki wyglądało bardzo malowniczo.

Aby dojechać do celu musieliśmy podjechać pod spory kopiec, gdyż Zamarski leżą na wysokim wzniesieniu tym samym stanowią doskonały punkt obserwacyjny na całą okolicę. O dziwo nawet pogoda okazała się łaskawa, bo dotychczas nie tylko nie zmokliśmy, a nawet chmury zaczęły się stopniowo rozstępować i odsłaniać coraz dalsze widoki. Kontemplację odłożyliśmy jednak na później, gdyż już czekał na nas Sołtys Zamarsk pan Krzysztof Zawada oraz pan Rudolf Mizia - kronikarz, społecznik i animator miejscowego życia kulturalnego. Dowiedzieliśmy się, że niedawno obchodził uroczyście 90. urodziny i wdzięczni mieszkańcy posadzili dęba nazwanego „Rudolf” od jego imienia. Posiłkując się unikanymi publikacjami jego autorstwa a wydanymi z okazji jubileuszu wsi nasi rozmówcy przybliżyli ciekawą historię miejscowości, jak również i jej całkiem współczesne oblicze. Sołtys szczegółowo omówił np. jak powstał piękny park w centrum wsi zlokalizowany na dawnych nieużytkach. Po czterech latach wytężonej społecznej pracy i bojach o dotacje mieszkańcy mogą się chlubić miejscem wypoczynku, jakiego nie znajdziesz w całej okolicy. Jest tutaj oświetlony plac zabaw dla dzieci, boisko do gier sportowych, alejki z ławeczkami, klombami i kwietnymi rabatami, a nawet fontanna. Odwiedzających wita kamienne tableu z wyrytą w granicie historią Zamarsk.

Pan Rudolf przed laty założył m.in. amatorski zespół teatralny, który przez długie lata z powodzeniem wystawiał sztuki w miejscowej OSP. To kolejna inicjatywa bez precedensu, zważywszy, że nawet w Cieszynie, który ma własny piękny teatr, do dziś nie ma stałego zespołu. Zwiedziliśmy również drewniany kościół powołania św. Rocha, którego wieża z XVIw jest najstarszą drewnianą budowlą sakralną po polskiej części Śląska Cieszyńskiego. Jest ciekawostką, że zabytkowe wyposażenie wnętrza zostało niegdyś przeniesione tutaj z cieszyńskiego kościoła św. Jerzego.

Kulminacyjnym punktem naszego programu miało być podziwianie panoramy Beskidu Morawskiego i Śląskiego z sąsiedniego wzniesienia Krzepty. Jednak zanim tam dojechaliśmy, chmury ją szczelnie zasłoniły i panoramę oglądaliśmy wyłącznie oczami wyobraźni. Na dodatek zaczęło jednak „cedzić”, więc nie czekając odtrąbiliśmy na odwrót.

Choć przejechaliśmy tylko ok. 20 km wycieczka była bardzo udana i jest potwierdzeniem starej prawdy, że aby coś ciekawego poznać wcale nie trzeba daleko jechać, bo znajdziesz to tuż za własnym progiem.

Rechtór-Zbyś
Galeria