Kronika
Kolarski Zlot Jubileuszowy „śladami Ondraszka”

02.09.2016 - 03.09.2016

Taki zlot zdarza się raz na 50 lat, więc przygotowaliśmy się do niego bardzo starannie. Osią przewodnią spotkania były kolarskie odwiedziny miejsc związanych z Ondraszkiem - historycznej postaci z przełomu XVII/XVIIIw i patrona naszego klubu. Tym samym postanowiliśmy nadrobić półwieczne zaległości, bo mimo że okolice Frydku-Mistku leżą w zasięgu jednodniowej rowerowej wyprawy z Cieszyna, Ondraszki tego terenu dotychczas nie eksplorowały. W ramach przygotowań odbyliśmy kilka wycieczek rozpoznawczych i doszliśmy do wniosku, że należy opracować kilka wariantów tras. W dniu poprzedzającym wycieczkę miało się odbyć zwiedzanie miasta oraz wieczór integracyjny. Założenia te ubraliśmy w regulamin, który oprócz opublikowania na naszej stronie internetowej z dużym wyprzedzeniem został rozesłany potencjalnym uczestnikom, w tym wszystkim środowiskom kolarskim zrzeszonych w Radzie Regionalnej Turystyki Kolarskiej PTTK w Katowicach.

Promocję zlotu ograniczyliśmy terytorialnie wychodząc z założenia, że na krótki lokalny rajd z daleka nikt raczej nie przyjedzie. I jakież było nasze zaskoczenie, gdy jedna z pierwszych deklaracji udziału dotarła do nas z Ukrainy, a konkretnie od Tarasa Pacholiuka Zastępcy Prezydenta Federacji Sportu i Turystyki Ukrainy, szefa komisji kolarskiej tej Federacji i wiceprzewodniczącego UETC, który wraz z żoną zameldował się w Cieszynie w 5-osobowym składzie. Obecni byli również reprezentanci ośrodków kolarskich z Raciborza, Bielska–Białej, Żywca, Bytomia i Rybnika oraz nasi przyjaciele zza Olzy. Cieszyła również liczna obecność naszych Ondraszków. Należy zauważyć, że dzięki obecności przyjaciół z Ukrainy i Czech zlot nabrał niepodziewanie międzynarodowego charakteru.

Jak zapowiedziano zlot rozpoczął się rowerowym zwiedzaniem miasta, podczas którego goście mieli możliwość przekonać się, że Cieszyn leży na sporych wzniesieniach i zachował się tutaj szereg ciekawych zabytków z różnych epok. Po krótkim odpoczynku ponownie spotkaliśmy się pod wieczór w ogrodzie restauracji „Kaskada”, której atutem jest najlepsza w mieście panorama na okoliczne góry. Tutaj w około 40-osobowym składzie poszerzonym o Ondraszków biesiadowaliśmy przy grillu i turystycznych piosenkach, wspomagani wydatnie przez klubowego wirtuoza gitary J.Kożusznika. Kapitalny pokaz wokalnych możliwości dał też Taras wspomagany przez swoją drużynę, a każdy ich występ był mocno oklaskiwany. W przerwach Rechtór przedstawił zestawione fakty i legendy o zbójniku Ondraszku.

Nazajutrz rankiem, nasz cieszyński rynek był świadkiem spotkania sporej grupy rowerzystów. Przybyły Ondraszki w wielkiej liczbie, Beskidziocy i goście ze Lwowa jak również i uczestnicy, którzy o tej propozycji dowiedzieli się z lokalnego informatora czy Internetu. Doszło też do swoistego spotkania na szczycie, bo oprócz Tarasa serdecznie powitaliśmy Halinę Twardzik, szefa Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Sportowego w Republice Czeskiej.

Zgodnie z wcześniejszym pomysłem, przedstawiliśmy propozycje czterech różniących się długością tras. Najtrudniejsze zadanie miał A. Nowak „Ziołowy” , który zaproponował wyjazd na szczyt Łysej Góry, a było tego i wysoko (1323m n.p.m.) i daleko bo ok. 100 km. Trasa Z. Pawlika „Rechtora” i P. Hamery „Paparazziego” zakładała przejazd ok. 80 km z pobytem w miejscach związanych z postacią Ondraszka, przy czym propozycja Rechtora była bardziej rozbudowana krajoznawczo. Trasa prowadzona przez A. Nowaka „Skrybę” liczyła ok. 50 km w tym dojazd do Janowic, gdzie urodził się nasz patron i zakładała powrót do Cieszyna pociągiem.

Uczestnicy podzielili się na zespoły, a wraz z Rechtorem wystartowało 16 osób. Ten wariant prowadził przez Górny Żuków, Gnojnik, Ligotkę Kameralną, gdzie nieoczekiwanie spotkaliśmy się z grupą Skryby. Już przejazd tych kilkunastu kilometrów uświadomił uczestnikom, że Ziemia Cieszyńska dla rowerzysty nie jest bułką z masłem, bowiem po drodze zaliczyliśmy kilka całkiem sporych podjazdów. Dalsza droga prowadziła przez Raszkowice do Janowic, gdzie w 1680r. urodził się Ondra Fuciman nazwany później Ondraszkiem Panem Łysej Góry. Przypominała o tym tablica wmurowana w ścianę gospody oraz ustawiona przy wjeździe do wsi. Następnie dotarliśmy do Frydku-Mistku miasta, które w 1943r. utworzono z dwóch sąsiadujących miast: śląskiego Frydku i morawskiego Mistku przedzielonych rzeka Ostrawicą. W Mistku zobaczyliśmy rynek, ciekawy tzw. labirynt mocy oraz tablicę pamiątkową poświęconą jedynej w całej ówczesnej republice potyczce z wojskami niemieckimi zajmującymi Czechosłowację w myśl układów monachijskich. We Frydku z kolei byliśmy na rynku, gdzie poćwiartowano zwłoki zamordowanego Ondraszka, widzieliśmy zamek hrabiego Prażmy który ścigał ondraszkową zbójniczą kompanię i poznaliśmy historię pątniczego kościoła powołania Nawiedzenia Marii Panny powstałego w połowie XVIIIw w miejscu znalezienia słynącej cudami figurki Matki Boskiej Frydeckiej. W 1999r. świątynia została podniesiona przez Jana Pawła II do godności bazyliki mniejszej (basilica minor). Następny przystanek nastąpił w nieodległym Świadniowie. Tutaj w miejscowej karczmie w 1715r. zakończył swoje krótkie życie zbójnik Ondraszek zamordowany ciosem obuszka przez swojego kompana Juraszka. Jadąc dalej w dzielnicy Hajek zobaczyliśmy zabytkową kaplicę i studzienkę oraz i wypróbowaliśmy wodę z cudownego źródełka. W sąsiednich Sedliszczach trafiliśmy na festyn gdzie przypatrywaliśmy się występom miejscowej grupy folklorystycznej. Docelowo korzystając ze ścieżki rowerowej dotarliśmy do miejscowości Dobra, gdzie w listopadzie 1680r. w kościele pierworodnemu synowi janowickiego wójta na chrzcie nadano imię Ondra. Tutaj zakończył się przygotowany program wycieczki. Z możliwości skrócenia trasy powrotnej pociągiem skorzystał tylko jeden uczestnik, natomiast reszta dzielnie pokonała jeszcze kilka dalszych wzniesień na drodze do Cieszyna, zaliczając ponad 80 km dość wymagającej rowerowej trasy.

Absolutnym rekordzistą zlotu był Taras i Maksym z Ukrainy, którzy nie tylko zaliczyli bardzo stromy podjazd na Łysą Górę, ale dodatkowo pojechali jeszcze do Frydku i wrócili na rowerach do Cieszyna pokonując łącznie ok. 120 km.

Tak zlot jubileuszowy przeszedł do historii, a jego uczestnicy dzięki wspaniałej pogodzie mieli możliwość poznać ciekawy zakątek Ziemi Cieszyńskiej oraz wziąć udział w niecodziennej rowerowej przygodzie.

Zbyszek Pawlik - Rechtór
Galeria