Kronika
"Dolinki jurajskie z rowerowego siodełka"

04.09.2004

Warto odnotować inicjatywę kol. Władka Kaweckiego, który uczestnicząc w cz. II wycieczki po Ziemi Cieszyńskiej, zaproponował wycieczkę do... Ojcowa a ściślej do Ojcowskiego Parku Narodowego. Na wyprawę dali się namówić: Ula Niedzielan, Małgosia, Rozstrzapek i Śmig - czyli Maryla i Piotr Holiszowie oraz Rechtór-Zbyś, którzy spotkali się z gospodarzem wycieczki - Władkiem w Chrzanowie, w jego domku rodzinnym.

Wieczór poprzedzający wyprawę upłynął nam bardzo wesoło przy ognisku i dymfokach. Nazajutrz ustaliliśmy szczegóły trasy i w drogę - przez Trzebinię i Krzeszowice dotarliśmy do dolinek jurajskich. Wspinaliśmy się długą doliną rzeczki Szklarka mijając to z lewej to z prawej fantazyjne wapienne skałki. Skrótami przez pola i lasy dotarliśmy do Pieskowej Skały, gdzie obowiązkowo zobaczyliśmy panoramę z zamkowych murów.

Ukazała się nam najładniejsza część Parku Narodowego - meandry Prądnika, który wijąc się między skałkami doprowadził nas do Ojcowa. Jeszcze tylko pamiątkowe zdjęcie przy skalnej Bramie Krakowskiej i tym razem już serpentynami, całkiem przypominającymi wjazd na Kubalonkę, wspięliśmy się do aż do wlotu do doliny Będkowskiej.

Zjazd do tej doliny to prawdziwy odcinek specjalny - bez ścieżki w gęstym lesie, a póżniej w gęstym błotku. Jednak dolina w miarę zjazdu stopniowo się rozszerzała i urzekała nas swoim pięknem. Do Chrzanowa wróciliśmy prawie o zmroku mając za sobą 94KM!!!!! dość trudnego terenu.

Serdeczne podziękowania kol. Władkowi za tą piękną inicjatywę i oby więcej takich udanych wypraw.

Rechtór-Zbyś
Galeria