Kronika
Rajd jubileuszowy z okazji 60-lecia działalności Łódzkiego Klubu Turystów Kolarzy PTTK im. H. Gintera

09.09.2016 - 10.09.2016

Na zaproszenie Jubilata w dwudniowym jubileuszowym rajdzie uczestniczył Włodek Nowak nasz Ondraszek z Bielska-Białej. Wyjechał pociągiem z Bielska–Białej do Łodzi, gdzie już oczekiwał go kolega z łódzkiego klubu, i na rowerach pojechali przez centrum miasta na bazę noclegową do Siedlątkowa. Po drodze udało się jeszcze zwiedzić kościół św. Faustyny, zrobić zdjęcie przy pomniku świętej, a także przysiąść na ławeczce obok A. Mickiewicza. Droga na bazę prowadziła przez Aleksandrów Łódzki, Poddębice i Księże Młyny. Po rozpakowaniu się i przywitaniu z już przybyłymi gośćmi wszyscy pojechali do Księżych Młynów, gdzie była baza rajdu. Przybyło tutaj wielu uczestników z bliższych i dalszych regionów, więc było miło znów się spotkać w gronie znajomych. Gospodarze zorganizowali ognisku powitalne i było uroczyście i wesoło. Po powrocie na bazę noclegową okazało się, że w tym dniu na rowerach przejechano 90 km, a więc wcale nie tak mało jak na jubileuszowy zlot.

W dniu następnym kolarski peleton gości i jubilatów pojechał na zlotową trasę przez Niemysłów do Poddębic. Tutaj można było zwiedzić pałac Grudzińskich i spróbować wód termalnych w pijalni. Było to jednocześnie miejsce oficjalnego otwarcia rajdu. Główne uroczystości odbyły się w miejscowym kościele ewangelickim, gdzie zebrani uczestnicy złożyli gratulacje Jubilatowi. W imieniu Ondraszków W. Nowak też pogratulował Jubilatowi dotychczasowych sukcesów, życząc jednocześnie wielu dalszych lat tak owocnej działalności. Pamiętamy przecież udany niedawny zlot przodowników turystyki kolarskiej w Cesarce organizowany właśnie przez Łodzian. Po tej oficjalnej części wszyscy pojechali na rajdową trasę z metą w Siedlątkowie, gdzie wieczorem zapłonęło wielkie pożegnalne ognisko. Przy tej okazji nasz reprezentant również wygłosił mowę, tym razem w „gorolskij rzeczy”. Jak relacjonował wszystkim się to ogromnie spodobało zwłaszcza, że przy tej okazji adresat przemowy czyli szef łódzkiego klubu został przyodziany w góralski kapelusz, w którym podobno było mu bardzo do twarzy. Trasa ogółem liczyła ok. 50 km.

11.09.2016 był dniem pożegnań. Z bazy noclegowej przez Puczniew, Brzeg, Włyn i Wartę W. Nowak dojechał do Sieradza, skąd już pociągiem udał się do Łodzi Fabrycznej, a następnie do Bielska-Białej. Włodek w swoim sprawozdaniu podkreślił, że pogoda dopisała, a zlot był dobrze zorganizowany, więc wszyscy wrócili z niego zadowoleni z bagażem pozytywnych doświadczeń.

Włodek Nowak (opracował Zbyś-Rechtór)
Galeria