Kronika imprez z 2005 roku
Spis treści
Rozpoczęcie XXXIX. sezonu kolarskiego

04.04.2005

Temat podany w kalendarium imprez nieco uszczegółowiliśmy, gdyż kierując się nurtem Olzy postanowiliśmy prześledzić bieg jednego z jej dopływów, który podobnie jak Olza, wypływa po stronie polskiej, częsciowo płynie stroną czeską a w końcowym biegu jest rzeką graniczną. Obiektem naszego zainteresowania była tym razem....rzeka Piotrówka.

Odzew na nasze zaproszenie przeszedł najśmielsze oczekiwania, gdyż zjawiło się aż 65 turystów-kolarzy w wieku od najmłodszej młodzieży do najstarszych seniorów. Ucieszył nas udział kolarzy z Zaolzia z klubu "KAPAROT" tj. Karwińskiej Partii Rowerowo-Turystycznej z Karwiny, PTTS z Cz.Cieszyna oraz dużej grupy z TKK "Wiercipięta " z Jastrzębia. Było również sporo naszych Ondraszków oraz sympatyków jazdy na "kole". Wszyskich przybyłych przywitaliśmy gromkim "Witómy was" i długą kawalkadą ruszyliśmy do Zamarsk. Tutaj, przy źródle Piotrówki ujętym w zbiornik wodny, nastąpił właściwy start do wyprawy przez Hażlach, Kończyce Wielkie dotarliśmy na dłuższy popas do "Strusiolandu" w Kończycach Małych. Tu też spotkaliśmy peletonik z bardzo znanego klubu "Wandus" z Żor, którzy również skorzystali z naszego zaproszenia, jednak podążali w przeciwnym kierunku. Jadąc wzdłuż coraz bardziej meandrującej rzeczki docieramy do Zebrzydowic i później do granicznych Marklowic Górnych. W tym miejscu nasza topniejąca grupa jeszcze raz się podzieliła i dalej śladami czeskiej Petruvky podążyło tylko kilkanaście osób.

Pierwsze zaskoczenie przeżyliśmy w Marklowicach Dolnych, gdzie śledziliśmy skomplikowany przebieg linii granicznej ustalonej w 1920r. Następny etap wyprawy to Petrovice, gdzie linia graniczna zaczyna naśladować meandrującą Petruvkę, która stała się już sporą rzeczką. Jak sądzę, po naniesionych w zakolach stertach gałązi, na pewno niejednokrotnie pokazała swe groźne oblicze w czasie powodzi. Dziś jednak w leniwie płynących wodach z wyraźną radością pluskały się dzikie kaczki.

Mijając przejście graniczne w Gołkowicach docieramy do miejsca, gdzie Piotrówka - Petruvka po przebyciu 31km łączy się z Olzą, która z kolei po kilkunastu kilometrach wpada do Odry. Czujemy się jak odkrywcy przemierzając od początku do końca ten jeden z większych z pośród 49 dopływów Olzy. Zmęczeni, lecz zadowoleni docieramy w godzinach wieczornych do Cieszyna po przejechaniu przeszło 70 kilometrów. Należy dodać, że dotarliśmy tutaj dzięki kol. W. Zmełtemu, który prowadził wyprawę po stronie polskiej oraz kol. K. Fukale z Karwiny, który był naszym przewodnikiem po stronie czeskiej.

Rechtór
Galeria
III. Indywidualny Rajd Rowerowy "Ziemia Cieszyńska"

23.04.2005 - 28.08.2005

Jak się rzekło 23.04. przy biurze "Ondrzszek" zebrała się całkiem spora grupa rowerzystów, bo aż 22, z czego większość stanowili kolarze ze sławnego jastrzębskiego klubu "Wiercipięta" i chwała im za to! Szczerze ich podziwiam, gdyż w punkcie który dla nas był zerowym mieli już nakręcone ok. 20km.

Wycieczka miała charakter instruktażowy, chciałem bowiem przedstawić metodykę udziału w proponowanym rajdzie. Osią przewodnią było dotarcie do drewnianego kościoła w Gutach oraz odwiedziny p. Anieli Kupiec z Nydku - sławiącej naszą malą ojczyznę - Ziemię Cieszyńską wierszem i to pisanym w autentycznej gwarze "po naszymu". Raźno ruszyliśmy na trasę przekraczając granicę i zgarniając po drodze kol. Mariana Palowskiego z PTTS Czeski Cieszyn, który w dużej mierze pomógł mi prowadzić nasz peletonik. Wrótce dotarliśmy po Śmiłowic, gdzie odwiedziliśmy dom rodzinny byłego premiera RP J.Buzka.

Obecni mieszkańcy, choć z rodziną premiera nic ich nie łączy, zachowali miłe wspomnienia jego wizyty, a ścianę szczytową budynku zdobi pamiątkowa tablica. Metą następnego etapu był przycupnięty i schowany za wielkimi drzewami bodaj najpiękniejszy na Zaolziu kościółek w Gutach z 1563r. Otoczony zabytkowym cmentarzem. Dotychczas jechaliśmy prawie po równinie, co w tych stronach jest zjawiskiem wyjątkowym, jednak teraz trasa zaczęła się wyraźnie fałdować. Wspinamy się na zbocza Jaworowego lecz nasz wysiłek został nagrodzony wspaniałymi widokami na dolinę Olzy okoloną od zachodu szczytami Beskidu Śląskiego, w centum z hutą trzyniecką i Cieszynem, a dalej na wschodzie kominami Zagłębia Karwińskiego. Trawersując zbocza gór dojeżdzamy do Bystrzycy a stąd do Nydku.

Wiekowa drewniana chałupka Pani Anieli wygląda malowniczo w otoczeniu dorodnych drzew. Urocza "gaździna " powitała nas jak swoich dawnych znajomych częstując "kołoczami" i winkiem. Z okazji niedawnej rocznicy 85. urodzin odśpiewaliśmy gromkie "Sto lat", a pani Aniela zachwyciła nas swoim dowcipem, życiową mądrością i przepięknymi wierszami - mówionymi po części z pamięci! Przy wspominkach czas szybko leci, więc pora wracać. Powiem jeszcze, że główny plac w Nydku nazwano"placem kosmonautów" z czym wiąże się zabawna historia. Jaka? - tego nie powiem. Jak tu będziecie to zapytajcie.

Trasa powrotna wiodła przez Niebory, Trzyniec do Cieszyna. Dzisiejsza wyprawa została zakończona pod wieżyczką piastowską w czeskocieszyńskim parku Sikory i myślę, że pozostawi miłe wspomnienia. Przy pięknej pogodzie przejechaliśmy ok.80km w dużej części korzystając z czeskich ścieżek rowerowych, które korzystnie się wyróżniają czytelnym oznakowaniem oraz stanem zachowania, czego nie można powiedzieć o większości ścieżek wytyczonych po polskiej stronie.

Rechtór-Zbyś
Galeria
"XI Żorski Zlot Kolarski Wandrusa"

01.05.2005

Koledzy z Sekcji Turystyki Kolarskiej "WANDRUS" działający przy Kole PTTK "Sokół" zaprosili nas 01.05.2005r. na XI. Żorski Zlot Kolarski "Wandrusa". TKK "Ondraszek" reprezentowało 5 osób: Barbara Nowak, Andrzej Nowak, Jadwiga Gracyasz, Piotr Holisz i Maria Biłko-Holisz. Dzień zapowiadał sie słoneczny i ciepły. Na Rynku w Żorach spotkaliśmy około 20 osób w tym kolegę Józefa Lubszczyka z Palowic. Jechaliśmy wzdłuż niebieskiego szlaku "Początki Hutnictwa ROW" na terenie stanowiącym część parku krajobrazowego Cysterskie Kompozycje Krajobrazowe Rud Wielkich.

Po godzinie 11 dotarliśmy do mety, gdzie oczekiwała nas spora liczba uczestników "Święta Roweru". Bawiliśmy się doskonale biorąc udział w różnych konkurencjach i co najlepsze zdobywając poszczególne punktowane miejsca i nagrody rzeczowe. Jadwiga czyli Wisia zdobyła I. miejsce w rzucie piłką do kosza, Piotr zdobył II. miejsce w rowerowym crosie i rowerowym torze przeszkód. W konkurencji jazda żółwia startowały aż trzy osoby: Basia, Wisia i Piotr. Pięcioosobowa drużyna spisała się znakomicie zdobywając "Puchar Dyrektora MOSiR'u" dla najaktywniejszej drużyny.

Roztrzapek i Śmig
Rajd pamięci Ks. T. Klocka i kol. J. Furtaka

08.05.2005

Pomysł był taki: podwozimy się do Pszczyny skąd fruniemy do Grzawy, gdzie przy uroczym drewnianym kościółku gdzie ks. Tadeusz był długoletnim proboszczem wyzanczyliśmy miejsce startu. Trasa do pokonania - poprzez Goczałkowice, Żabi Kraj, Pruchną do Kończyc Małych na cmentarz i przy grobie ks. T. Klocka nastąpi rozwiązanie rajdu. Razem ok.70km a więc w sam raz.

Z Cieszyna zaczęło się całkiem dobrze, grupka Ondraszków wsiadła do pociągu spotkała się z zaprzyjaźnionymi kolarzami z TKK "Wandus" z Żor na dworcu w Pszczynie i w ekspresowym tempie pomknęła do Grzawy aby zdążyć na mszę o godz. 800.

Ksiądz proboszcz na wieść o naszej wizycie bardzo się ucieszył i uhonorował nas użyczając miejsce na ambonie zarówno aby pomóc przy liturgii (nasze było I. czytanie) oraz aby przedstawić cel naszej wycieczki. Po mszy św. spotkaliśmy się na probostwie aby razem snuć wspomninia o nieodżałowanej pamięci ks. Tadeusza.

W zasadzie na tym zakończyły się uciechy, reszta to była już "walka o przetrwanie". W międzyczasie zrobiło się bowiem zimno, wiał porwisty wiatr i zaczęło padać. Nasza grupa dojechała razem do miejsca, gdzie mieliśmy skręcić na Goczałkowice. Padło dramatyczne pytanie "co dalej?". Peleton podzielił się na dwa obozy: nasze panie: Basia Nowak, Rozstrzapek oraz Wandusy postanowili wracać do Pszczyny na pociąg a reszta zdecydowała się dojechać do Goczałkowic a dopiero tam zdecydować czy również wsiąść do pociągu. Dojechaliśmy tam przemoczeni, lecz po nabraniu sił w miejscowej gospodzie postanowiliśmy jechać dalej, co więcej gdy się posilaliśmy prawie przestało padać.

Decyzję tą będziemy długo wspominać, gdyż po drodze spotkały nasz wszelkie przeciwności jakie mogą spotkać kolarza na trasie, no może za wyjątkiem śniegu, choć górskie szczyty były jednak pobielone. Fale na mijanych stawach za sprawą wiatru, który oczywiście wiał prosto w twarz całkiem przypominały wzburzone morze. Przejechaliśmy przez Zabrzeg, Landek, Zaborze, Drogomyśl, Ochaby, Dębowiec i tu postanowiliśmy jednak skrócić naszą wyprawę kierując się wprost do Cieszyna. Aby ochronić się przed przenikliwym zimnem i deszczem wykorzystaliśmy wypróbowane sposoby z woreczkami foliowymi na butach i gazetami pod kurtkami, które już dawno przestały być przeciwdeszczowymi. Co dziwne, na wieczór jednak się wypogodziło, a nikt z uczestników tej wyprawy nie zachorował.

Rechtór-Zbyś
Galeria
Zielonoświątkowa jajecznica gigant

15.05.2005

Czas Zielonych Świątek był dla nas zawsze kojarzony z wyprawą w plener aby upichcić jajecznicę - gigant. Tym razem też nie było inaczej. Na starcie zebrała się stosunkowo niewielka grupka natomiast im bliżej było do Kisielowa tym tłumek kolarzy gęstnał. Ostatecznie w ciekawym prywatnym skansenie p.Bojdów zebrało się 35 żądnych kulinarnych przeżyć rowerzystów w tym 13 z prześwietnego klubu "Wiercipięta" z Jastrzębia tudzież kliku z żorskiego "Wandrusa".

Mistrzem ceremonii został "Rogulka" vel Andrzej Gojniczek, który nad ogniskiem na przeogromnej patelni z namaszczeniem mieszał "rogulą" 120 roztłuczonych jajek wraz z innymi dodatkami. Roznosił się wszędzie smakowity zapach a efekt był też wyśmienity. Pokrzepieni na ciele przeprowadziliśmy otwarte mistrzostwa w strzelaniu z wiatrówki do tarczy odległej o 9m. Było 18 starujących lecz w strefie medalowej znaleźli się:

  • I. miejsce "Rechtór" Zbyś Pawlik z wynikiem - 28/30
  • II. miejsce Andrzej Werpachowski - 23pkt
  • III. miejsce Barbara Nowak - 22 pkt (!)

Duże brawa należą się zwłaszcza Basi Nowak, która w tej dość trudnej konkurencji pozostawiła na placu boju sporo uczestników. Przy kawie, herbatce mieliśmy też możliwość zwyczajnie poplotkować oraz obejrzeć bardzo ciekawe zbiory gospodarza. Pogoda również dopisała więc będziemy tegoroczne smażenie miło wspominać.

Rechtór-Zbyś
Ogólnopolski Zlot Przodowników Tur. Kol. PTTK - Sulęcin

23.05.2005 - 28.05.2005

Tym razem skrzyknięto kolarską brać do rowerowej stolicy Polski.czyli do.... Sulęcina.Wierzcie albo nie, ale nie ma w tym wielkiej przesady. Sulęcin to niewielkie miasteczko na Pojezierzu Lubuskim, liczy około 26tyś. mieszkańców ale... ścieżek rowerowych wydzielonych na ulicach oraz ilości szlaków w okolicy może pozazdrościć niejedna metropolia. Są też tutaj aż 3(!) kluby turystyki rowerowej. A więc w takim otoczeniu nasz rajd był bardzo na miejscu, zwłaszcza że odbywał się w przepięknej okolicy z mnóstwem jezior i lasów, i co nie jest bez znaczenia w miarę płaskiej.

Ondraszków na rajdzie reprezentowali "Smig" - Piotr Holisz oraz "Rechtór" Zbyszek Pawlik. Miejsca w namiocie organizatora mieliśmy sporo z powodu absencji pozostałych a i sam camping z bogatym nowym wyposażeniem prezentował się uroczo. Organizatorzy postarali się aby przeróżnych atrakcji nie zabrakło, tak że działo się bardzo dużo. Zwiedziliśmy m.in. jeden z większych poligonów wojskowych z miasteczkiem treinigowym - "Nowy Mur", którego próżno szukać na mapie. Byliśmy w "Rzeczypospolitej Ptasiej" oraz prywatnym zoo - przytulisku dla dzikich zwierząt. Koło Słońska zwiedziliśmy starówkę w Kostrzyniu nad Odrą, której wszystkie zabudowania w efekcie II wojny kończą się na wysokości metra nad ziemią, dlatego nazywana bywa "Kostrzyńskimi Pompejami". Byliśmy w Parku Narodowym "Ujście Warty", mieliśmy wreszcie możność posmakować prawdziwych ścieżek rowerowych na terenie Niemiec, których asfalt jest równiejszy niż na autostradzie. Osobiście dodam, przy okazji rowerowego wypadu do Niemiec miałem okazję pobić własny rekord dziennego odcinka trasy do pokonania przejeżdżając 150km.

Trzeba podkreślić, że rajd był wspaniale przygotowany a organizatorzy naprawdę dwoili się i troili aby wszystko dobrze wypadło. Do tego trzeba też dodać, że nikt z nich nie uczestniczył w poprzednich zlotach, tak że nie mieli żadnych doświadczeń. Właściwie jedynym mankamentem Zlotu było to, że baza noclegowa była porozrzucana po całym mieście i niełatwo było się wszystkim spotkać. Przy upalnej pogodzie przejechaliśmy ogółem ok. 500km, a rajd zaliczam do bardzo udanych.

Rechtór-Zbyś
Galeria
"Rajd Dookoła Cieszyna"

18.06.2005 - 19.06.2005

Jest to cykliczna impreza Klubu Czeskich Turystów organizowana zarówno dla pieszych jak i rowerowych amatorów turystyki. Trasy są wielowariantowe, wyznaczone częściowo przez organizatora a częściowo korzystając z sieci oznakowanych tras pieszych. Zasadą jest ich powtarzalność oraz to, że są prowadzone po obu stonach granicy. Rajd jest indywidualny, jednak na trasie trzeba odwiedzić punkty kontrolne potwierdzając tam swoją obecność. Na mecie w Czeskim Cieszynie oczekuje organizator, posiłek, dyplomy oraz nagrody. Impreza jest wpisana w ogólnoczeski system punktacji zdobywania odznak turystyki kwalifikowanej, więc na starcie pojawiają się również goście z odległych miejscowości. Nasz "Ondraszek" został poproszony przez kol. Petra Fridricha - komandora rajdu o wyznaczenie ścieżki dla kolarzy po polskiej stronie. Przyjacielowi się nie odmawia, a więc ścieżka od Lesznej Górnej przez Dzięgielów i Puńców do Cieszyna została przeze mnie wyznaczona specjalnymi znaczkami, a przy okazji również odkryłem kilka ciekawych szlaków.

Jak stwierdziłem na starcie Czesi preferują zwłaszcza turystykę pieszą więc w sporej grupie uczestników kolarzy można było policzyć na palcach. Dla kolarzy zaproponowano trasy 15, 35 i 50km a nasz dwuosobowy peletonik: I. Jacinta "Afi" oraz Zbyszek Pawlik "Rechtór" przejechał rekreacyjną 35km trasę - w sam raz na niedzielną wycieczkę za miasto. Na mecie zostaliśmy uhonorowani specjalną odznaką oraz różnymi gadgetami. Jeżeli KCT podejmie się organizacji rajdu w przyszłym roku to serdecznie go polecam.

Rechtór-Zbyś
Galeria
VIII. Cieszyński Rowerowy Rajd Rodzinny

26.06.2005

Wreszcie nadszedł ten dzień, kiedy po wielu trudnych przygotowaniach, ustaleniach, naradach i poszukiwaniach "kasy" mogliśmy na cieszyńskim rynku powitać rowerowe rodziny, które mimo niepewnej pogody postanowiły wyruszyć na trasę. Zebrała się spora grupa ok.160 rowerzystów, w tym przestawicieli Zakładu Aktywności Zawodowej z Bielska (niepełnosprawnych na tandemach) w mocnym 17-osobowym składzie, TKK "Gronie" z Tych, PTTS oraz Klubu Czeskich Turystów z Zaolzia. Cieszył również duży udział dzieci i młodzieży. Po powitaniu przez kol. Mazura - prezesa PTTK Odział "Beskid Sląski" punktualnie o 1000 przy akompaniamencie trąbek, piszczałek i dzwonków ruszyliśmy na trasę.

Tym razem przygotowaliśmy niespodziankę, gdyż część trasy prowadziła na terenie Czech od przejścia granicznego w Puńcowie-Kojkowicach do Lesznej Górnej a odcinek ten pokonaliśmy również przy asyście czeskiego policyjnego radiowozu. Długi peleton w pomarańczowych koszulkach wijący się wśród pól i łąk wyglądał naprawdę impnująco. Meta była tym razem zlokalizowana w uroczym miejscu pasiece p. Gajdacza w Lesznej. Pięknie położona z ciekawym "pszczelim miasteczkiem" i dobrze zaopatrzonymi bufetemi z pewnością wszystkim przypadła do gustu.

Rozegraliśmy kilka konkurencji rekreacyjnych: dla panów - wbijanie gwoździ na czas, panie miały swój rzut oponą do celu, a dla dzieci i młodzieży towarzyszący nam policjanci przygotowali turniej wiedzy o ruchu drogowym. Zorganizowaliśmy również konkurs fotograficzny ze znajomości cieszyńskich zaułków. Zwycięzcy oczywiście otrzymali upominki ufundowane przez sponsorów.

Kulminacją rajdu był jednak wybór "rodzimy rajdowej", którą została 5-osobowa rodzina p. Chmielów z Pogwizdowa. Dla nich burmistrz Cieszyna ufundował wspaniały puchar. "Rajdowym seniorem" został natomiast przyjaciel naszego klubu p. Ewakd Bereska z Tychów, najmłodszym uczestnikiem był 2-letni Grzesiek Niemczyk, a "juniorem", który samodzielnie pokonał trasę została 6-letnia Wiktoria Kamecka. Wymienieni otrzymali nagrody rzeczowe. Dla reprezentacji klubów i organizacji przygotowaliśmy dyplomy, a ci którym los sprzyjał otrzymali również upominki w loterii fantowej.

Myślę, że pomimo nienajlepszej pogody uczestnicy tegorocznej wyprawy rodzinnej będą mile ją wspominać, natomiast jako komandor tegorocznej edycji rajdu pragnę podziękować wszystkim "Ondraszkom", którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do organizacji tej niełatwej logistycznie imprezy.

Rechtór-Zbyś
Galeria
Jezioro Dzierżno – zielony Górny Śląsk

02.07.2005 - 03.07.2005

Tym razem mieliśmy do dyspozycji transport własny a zatem wobec dość płynnnej listy chętnych największy problem był z upakowaniem wszystkich do aut. Ostatecznie nad jeziorem w promieniach porannego słoneczka pojawili się: Bogdan, Wisienka, Zbyszek "Rechtór" z rodzinkami oraz Beata, Małgosia, Maryla -"Rozstrzapek" i Władek. Na miejscu oczekiwali już nasi dawni znajomi: Mariusz oraz Benia.

Zakwaterowanie przebiegło bardzo sprawnie, więc szybko mały peletonik kolarski ruszył na trasę. Pierwszy przystanek to drewniany kościół w Poniszowicach, gdzie proboszcz zapoznł nas z bogatą historią parafii. Następne atrakcje na trasie to kościółek w Rudzinicu, pałac w Pławniowicach oraz ludwisarnia w Taciszowie. Dzięki uprzejmości p. Felczyńskiej jesteśmy teoretycznie przygotowani do tego ciekawego zawodu, w którym produkcja wygląda jak za króla Ćwieczka. W życiu bym nie przypuszczał, że aby odlać dzwon należy zgromadzić m.in. stare gazety (najlepiej "Wyborczą"), łój, masło, końskie g..., słomę, glinę, spiż i kilka innych egzotycznych dodatków. Dodatkową przygodą było kilkakrotne przekraczanie Kanału Gliwickiego, na którym panował spory ruch.

Po południu w rolę kapitana przedzierżgnął się Mariusz a reszta Ondraszków stanowiła "majtki" pod żaglami Omegi. Do póżnego wieczora Mariusz snuł wspomnienia ilustrowane przeźroczami ze swoich dalekich morskich wypraw.

Następngo dnia uczestniczyliśmy w polowej mszy św., kóra obywała się w sąsiednim ośrodku jako jeden z elementów rowerowego rajdu rodzinnego oragnizowanego przez kolarzy z Pyskowic. Objechaliśmy również na rowerach jezioro dookoła odkrywając przy okazji kilka ciekawych przystani. Po południu znów staliśmy się załogą wielkiej dwumasztowej jednostki. Część z nas stanowiła balast a reszta pod dowództem Mariusza pociągała za szoty. Jednomyślnie również uchwaliliśmy, że wyprawę nad Dzierżno wpisujemy do kalendarza jako stałą pozycję. A zatem ....ahoj do następnego razu!

Rechtór-Zbyś
Galeria
Środkowa Morawa-Buchlavice - zlot kolarski

16.07.2005 - 19.07.2005

Korzystając z zaproszenia przyjaciół z PTTS z Czeskiego Cieszyna grupka Ondraszków w składzie: Andrzej - "Skryba" i Basia, Beata, Małgosia, Basia nr 2, Zbyszek - "Rechtór" z Alicją - "AlaPala" i Justynką w dniach 16-19.07 pojechali do Buchlowic (Południowe Morawy) aby zwiedzić tamtejsze atrakcje a zwłaszcza wypróbować rowerowe "winne ścieżki". Zakotwiczyliśmy w ośrodku o wdzięcznej nazwie "Smradziawka" u podnóża łancucha górskiego Chrziby. Wspaniała okolica, bardzo atrakcyjna turystycznie wprost kusiła do rowerowych eksploracji. Teren co prawda był dość daleki od poziomego, ale co tam dla nas takie górki. Korzystając z gęstej sieci rowerowych tras w pierwszym dniu wyprawy zwiedziliśmy pałacowe ogrody w Buchlowicach pyszniące się przeróżnymi gatunkami drzew w tym egzotycznych oraz kapitalną kolekcją azalii. Odwiedziliśmy również czeską Częstochowę - Velehrad, gdzie stoi monumentalna katedra św. Cyryla i Metodego - miejsce licznych pielgrzymek. Stąd dosłownie o "rzut beretem" następna atrakcja - skansen archeologiczny Modra, w którym wiernie zrekonstruowano chaty pierwotnych mieszkańców tych okolic. Stolicą tego regionu o nazwie "Slovacko" (nie mylić ze Słowacją) jest Uherske Hradiszcze. Jest to duże, ładne miasto ze starym centrum oraz ciekawym muzeum etnograficznym.

Następny dzień poświęciliśmy w całości na odkrywanie kolarskich winnych ścieżek, które doprowadziły nas do miejscowości Bzenec, gdzie podziwialiśmy 900 letnia lipę oraz strażnice z ładnym pałacowym parkiem. Oczywiście zaglądaliśmy po drodze do "winnych sklipków" czyli piwniczek dobrze zaopatrzonych w wyborny trunek. Jeżeli do powyższego obrazu dodamy wieczorne posiady z udziałem przyjacół z PTTS, lasy pełne grzybów, kąpiele w pobliskim basenie i wspaniałą pogodę to będziecie mieć prawie pełny obraz tej bardzo udanej wyprawy.

Rechtór-Zbyś
Galeria
Bieszczadzka Pętla

01.08.2005 - 14.08.2005

Pasma górskie Biesczadów zajmują południowo-wschodni kraniec Polski na pograniczu z Ukrainą i Słowacją. Główną rzeką polskich Bieszczadów jest San.

Wyjechaliśmy w czwórkę - Piotr Holisz - Śmig (organizator i kierownik wyprawy), Maria Biłko-Holisz - Roztrzapek, Władysław Kawecki i Arkadiusz Duda. Samochód Opel Kadet musiał pomieścić na dachu cztery rowery a w środku cztery osoby i cały bagaż tzn. duży namiot, kuchenkę, śpiwory, materace i bagaże.

31.07. dojechaliśmy do Cisnej na pole namiotowe Tramp. Miejscowość letniskowa i osada leśna nad Solinką u podnóża Łopiennika. Mieszkaliśmy tam do 04.08. włącznie. Przejechaliśmy 120km na rowerze. Nasze trasy były stosunkowo krótkie, ale wyczerpujące. Zwiedziliśmy Majdan, Liszną, Roztoki Górne, Solinkę, Żubracze, Wole Michową, przełęcz Żebrak (ciężka przeprawa drogą usypaną przez drobny żwir), Baligród (Arek przedziurawił buty i zmuszony został do kupienia nowego obuwia), Jabłonkę, Przysłup, Kalnicę, Jaworzec, Sine Wiry - rezerwat krajobrazowy, Buk i Dołżycę.

05-06.08. - Wetlina - miejscowość letniskowa leżąca u podnóża Połoniny Wetlińskiej. Zakwaterowaliśmy się u pani Urszuli Wojdy pochodzącej z Cieszyna, która posiada "Ranczo Kozie". Namiot rozbiliśmy między dwoma kopkami siana. Niestety pogoda nam nie sprzyjała, padał deszcz, obniżyła się temperatura powietrza. Pomino to na rowerze zwiedziliśmy Ustrzyki Górne, Berezkę, przełęcz nad Berehami.

7.8.- Czarna Górna. Zdecydowalismy sie na nocleg w schronisku młodzieżowym. Przebywaliśmy tam do 09.08. Zwiedziliśmy na rowerze wspaniałe cerkwie drewniane w Michniowcu, Bystrem, Czarnej Górnej (zachowany ikonostas), Lutowiskach, Polanie - 95 km. Czarna, miejscowość wczasowo-uzdrowiskowa przy dużej obwodnicy bieszczadzkiej. Po 1945 roku miejscowość ta znalazła się w granicach ZSRR. Kilkanaście rodzin, które nie chciały przyjąć obywatelstwa sowieckiego, odesłano do Polski. Po zmianie granicy jesienią 1951r. rodziny te powróciły do swoich domów. Resztę opustoszałej miejscowośći zajęli przesiedleńcy z Sokalszczyzny.

Polańczyk - pole namiotowe 10.08. - 14.08. Nareszcie sie ociepliło, słońce wyszło spoza chmur. Deszcz jednak nie zapomniał o nas i musiał codziennie trochę popadać. Zwiedziliśmy Polańczyk Uzdrowisko, Wołkowyję, Bereźnicę Wyżną, Wolę Matiaszową, Myczkowce - zaporę, Solinę i zaporę na Solinie. Niestety rozchorował się Władek i nie mógł uczestniczyć we wszystkich wyjazdach rowerowych. Ogółem przejechaliśmy 345km. Powrócimy tu jeszcze do tej krainy dzikiej, pełnej pięknej flory i fauny.

Roztrzapek
Galeria
Z serii: korzystamy ze zniżek PTTK Tatry - Morskie Oko

16.09.2005 - 18.09.2005

Niepomni na dość niewesołe prognozy pogodowe zespół Ondraszków w składzie: Rozstrzapek (Maryla), Smig (Piotr),Afi(Jacinta), Basia z Kamilozolem, Irkix2,Wisienka, Zbyś (Rechtór) oraz spora grupka sympatyków wyruszyła aby stanąć tam gdzie wyżej w Polsce nie można - Rysy!. Zaczęło się nienajgorzej bo podchodząc różnymi szlakami w stronę naszej tegorocznej bazy - schroniska przy Morskim Oku zza chmur i mgły wyjrzało słońce. Był piątek wieczór tak, że ufni w naszą dobrą passę usnęliśmy w starym schronisku na pewnie najszerszym łóżku w tej części Europy (zajmowało dosłownie cały pokój). Sobotni poranek przypomina późny listopad - mgła i deszcz!

Ale nic to! Ubieramy się w nieprzemakalne ciuchy i w góry. Grupkami podchodzimy pod Czarny Staw, który co chwila niknie w mglistych oparach. Z widoków oczywiście nici a więc dochodzimy tylko do lodowej jaskini pod Bulą i z ciężkim sercem wracamy. Jedynie Śmig widząc, że od czasu do czasu mijają nas śmiałkowie idący na Rysy postanawia iść dalej. Reszta grupy wraca do schroniska z nadzieją, że może jutro będzie lepiej. Tymczasem w schronisku jest również sympatycznie - w kuchni zbiera się turystyczna brać i to nie tylko z Polski. Są między nami dwie urocze Hiszpanki, które przyjechały tu w tym samym co i my celu - zobaczyć jak wygląda świat z góry.

Ale póki co do późnego wieczora snujemy opowieści z turystycznych szlaków - bardziej lub mniej zmyślone. Wraca również Smig - przemoczony, lecz szczęśliwy jednak dotarł na szczyt choć nic nie było widać. Niedziela - rzut oka za okno i co? Deszczu nie ma, lecz jest....majestatyczna mgła, przenikliwe zimno i dodatkowo śnieg! W tej sytuacji trąbimy na odwrót! Część grupy wraca do od razu do samochodu a Afi, Rechtór i oraz p. Szarowscy wracając decydują się przejść w tej zimowej scenerii przez Swistowe Czuby i Dolinę Pięciu Stawów do Wodogrzmotów Mickiewicza. Pogoda niestety nic się nie poprawiła,lecz jak na ironię dopiero w drodze powrotnej Zakopane przywitało nas zachodzącym słońcem. Z tej wyprawy wynika morał, że jedno co wiemy na pewno to, że pogoda w górach to nic pewnego!

Rechtór-Zbyś
Galeria
II. Triathlon Rowerowy

25.09.2005

W III. Triathlonie uczestniczyło 40 zawodników w 5 kategoriach. Godna podkreślenia jest sportowa postawa uczestników oraz zachowanie ostrożności gdyż mimo zaciętej rywalizacji obyło się bez wypadków. Duże brawa i słowa uznania przekazujemy p. profesor Grażynie Strządała za organizację drużyny zawodników z Gimnazjum nr 3 z Cieszyna. Gratulujemy wszystkim uczestnikom ukończenia zawodów. Jak wielokrotnie podkreślaliśmy - w tej imprezie nie ma przegranych!

Zasady punktacji - oparte na punktacji negatywnej - zwycięża zawodnik z najmniejszą ilością punktów

Opis

Ilość punktów

za każdą minutę jazdy1
za każdą sekubndę jazdy0,01 pkt
za ominięcie Punktu Kontroli Przejazdu (Dzięgielow Zamek) w etapie I. i II.25
za mylną lub niepełną treść Punktów Kontrolnych (PK) w etapie III.25
za każdą rozpoczętą minutę ponad limit 90 min w etapie III.10
zagubienie karty kontrolnejdyskwalifikacja

A oto wyniki:

Kategoria M1 - młodzież do lat 18

Miejsce

Imię i nazwisko

Ilość punktów

1.Michał Kasztura42,95
2.Krzysztof Krzemiński44,30
3.Marcin Janota46,05
3.Jakub Kasztura46,05
4.Nikodem Sokół47,17
5.Mateusz Moskała47,51
6.Maciej Cieślar48,21
7.Maciej Pieczonka48,94
8.Mateusz Siedlok50,73
9.Patryk Gluza57,14
10.Alan Serzysko57,14
11.Dawid Wlach62,50
12.Kornel Broda63,95
13.Tomasz Cieślar81,02
14.Adam Jarosznieklasyfikowany

Kategoria M2 - mężczyźni do lat 35

Miejsce

Imię i nazwisko

Ilość punktów

1.Sławomir Śliż35,27
2.Łukasz Brodzki38,07
3.Szymon Sikora39,47
4.Janusz Sztwiertnia55,34
5.Piotr Szewczyk64,33

Kategoria M3 - mężczyźni 36-55 lat

Miejsce

Imię i nazwisko

Ilość punktów

1.Czesław Huba43,49
2.Mirosław Niemiec48,44
3.Bogusław Sokół48,46
4.Wacław Chmiel49,20
5.Stanisław Pawlik52,27
6.Kazimierz Szewczyk57,55
7.Krzysztof Kasztura58,23
8.Stuchlik Jan58,31

Kategoria M4 - mężczyźni powyżej 55 lat

Miejsce

Imię i nazwisko

Ilość punktów

1.Antoni Nadolny43,90
2.Jan Ferdyn51,20
3.Henryk Nowak76,90
4.Władysław Gojniczek81,84
5.Józef Chrobok84,24
6.Andzrej Gojniczek149,38

Kategoria K - kobiety

Miejsce

Imię i nazwisko

Ilość punktów

1.Irena Sudoł62,75
2.Daria Pasterny66,68
3.Grażyna Strządała71,40
4.Beata Pieczonka76,07
5.Teresa Kasztura76,75
6.Marzena Kula83,18

Triathlon przygotował dla państwa zespół złożony z członków i sympatyków naszego klubu. Wszystkim, którzy w jakikolkwiek sposób przyczynili się do organizacji tej impezy serdecznie dziękuję.

Rechtór-Zbyś
Galeria
Ondraszkowe łamanie opłatka

18.12.2005

To tradycyjne skromne spotkanie już dawno nie miało tak dostojnej oprawy oraz tak wspaniałych gości. Spotkaliśmy się bowiem w reprezentacujnej sali starego zamczyska w Kończycach Małych, którego mury mają już dobrze 400 lat! Dostojny portret właściciela spoglądał ze złoconych ram na salę, na której zebrała się spora grupka klubowiczów oraz sympatyków roweru. Honorowe miejsca zajęli "Szeryfowie" czyli p. Emilia i Władysław Sosnowie, którzy przed laty założyli "Ondraszka" oraz po raz wtóry p. Aniela Kupiec z Nydku. Pani Aniela miała podwójny powód do świętowania - tegoroczny jubileusz 85-lecia oraz narodziny jej najmłodszego dziecięcia - kapitalnej książki "Po naszymu pieszo i na skrzidłach", w której zawarła wybór swoich opowiadań (pieszo) oraz poezji (na skrzidłach).

Dużo wzruszeń dostarczył występ zespołu regionalnego "Małokończaneczki" złożony z dzieci z miejscowej szkoły. Skecze i pieśniczki "po naszymu" w ich wykonaniu były naprawdę świetne. Zespół prowadzi z dużym wdziękiem p. Joanna Nowak, jednocześnie opiekunka i założycielka Izby Regionalnej, która ma również siedzibę w tym zamku.

Andrzej Słota na wstępie pokrótce wspomniał ważniejsze wydarzenia minionego sezonu, a w wigilijny nastrój wprowadził nas Władek Sosna przypominając obrazki z przeszłości klubu. Oprawę muzyczną zapewniła doskonała orkiestra "at hoc" - dwie harmonie: duża - Maniuś Sciskała oraz mała ustna - Władek Kawecki.

Przy świątecznej rybce długo w noc płynęły melodie nastrojowych kolęd gęsto przeplatane pięknymi wierszami recytowanymi przez ich autorkę - p. Anielę. Było trochę śmiechu, trochę refleksji i zadumy i oby się spełniły te wszystkie życzenia wypowiadane przy łamanym opłatku!

Piękną pamiątką po tej wigilijce pozostanie wspomniana książka, którą można było otrzymać wraz z dedykacją autorki.

Rechtór-Zbyś
Galeria